- W środę (22 lipca) Sąd Okręgowy w Siedlcach rozpozna wniosek o przedłużenie aresztu dla Adama Cz.
- Na piątek (24 lipca) zaplanowano mowy końcowe w procesie oskarżonego o zabójstwo ratownika medycznego.
- 59-latkowi grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności za zabójstwo jednego ratownika i usiłowanie zabójstwa drugiego.
Polecany artykuł:
Zabójstwo ratownika w Siedlcach. Trwa proces
Przed Sądem Okręgowym w Siedlcach trwa proces Adama Cz. (59 l.), oskarżonego o zabójstwo ratownika medycznego Cezarego L. (†64 l.) oraz usiłowanie zabójstwa drugiego członka zespołu ratownictwa medycznego. W środę, 22 lipca, odbyło się posiedzenie aresztowe. Sąd oczywiście przedłużył środek zapobiegawczy o kolejne trzy miesiące. Jednocześnie w piątek odbędzie się kolejna rozprawa. Prokuratura spodziewa się wygłoszenia mów końcowych, jednak zastrzega: - Zależy to od dalszego toku sprawy i czynności, które muszą zostać wykonane. Pozostało przesłuchanie jednego świadka - mówi naszemu reporterowi prokurator Kamil Żmudziński z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach.
Oskarżonemu grozi dożywocie
Adamowi Cz. za zarzucane mu czyny grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności. Prokuratura wskazuje, że z uwagi na motywację zasługującą na szczególne potępienie dolna granica kary wynosi 15 lat więzienia. W trakcie śledztwa 59-latek przyznawał się do zarzucanych mu czynów, jednocześnie twierdząc, że nie pamięta przebiegu zdarzenia. - Wiem, co się stało, kiedy byłem u znajomych konkubiny, ale nie wiem, dlaczego to zrobiłem - mówił przed sądem.
Podczas składania wyjaśnień przekonywał również, że tamtego dnia był pijany. - Tego popołudnia urwał mi się film, bo popiłem leki wódką - tłumaczył.
Konkubina oskarżonego złożyła szokujące zeznania
Podczas jednej z wcześniejszych rozpraw zeznawała Elżbieta K. (69 l.), konkubina oskarżonego. Kobieta przekonywała, że nie była świadkiem zbrodni, ponieważ w chwili ataku przebywała u sąsiadki na imieninach. Przed sądem opowiedziała jednak o wcześniejszych rozmowach z Adamem Cz.
- Adama znam od trzech lat. Przed zdarzeniem zwierzał mi się, że odsiedział 16 lat w więzieniu i chciałby tam wrócić, bo ma tylko 800 zł z opieki. Mówił, że za kratkami będzie mu lepiej, bo miałby dożywotnią emeryturę, telewizor, żarcie i opierunek - zeznała.
Ratownicy przyjechali z pomocą. Jeden z nich zginął
Do tragedii doszło wieczorem 25 stycznia 2025 roku w jednym z mieszkań przy ul. Sobieskiego w Siedlcach. Dyspozytor pogotowia otrzymał zgłoszenie o mężczyźnie, który miał potrzebować pomocy medycznej. Ratownicy zastali na miejscu pijanego 59-latka z raną głowy. Gdy zaproponowali przewiezienie go do szpitala i założenie szwów, sytuacja nagle wymknęła się spod kontroli.
Według ustaleń śledczych Adam Cz. ugodził Cezarego L. nożem w klatkę piersiową. Chwilę później zranił w rękę drugiego ratownika, Mateusza M. 64-letni Cezary L. trafił do szpitala, jednak mimo podjętej walki o jego życie zmarł jeszcze przed operacją. Przyczyną śmierci był rozległy uraz serca.