Adam stanął w obronie ukochanej, oprawcy skatowali go butelką po wódce. Spoczął obok swoich trzech braci

Na tym grobie są już cztery imiona: Mirosław, Andrzej, Wiesław i Adam. Czterech rodzonych braci spoczywa obok siebie na cmentarzu komunalnym w Bytowie (woj. pomorskie). Przed mogiłą leżą świeże kwiaty i stoją znicze. Ten widok ściska za gardło. W rodzinie zostali jeszcze dwaj bracia i siostra, a bliscy wciąż nie potrafią uwierzyć, że śmierć znów zapukała do ich domu. Dopadała braci kolejno, tuż przed trzydziestką albo niedługo po jej przekroczeniu. Teraz zabrała następnego z nich.

  • 36-letni Adam W. zmarł po brutalnym pobiciu na rynku w Bytowie.
  • W rodzinnym grobie spoczywa już czterech rodzonych braci.
  • Trzej zatrzymani obywatele Ukrainy usłyszeli zarzuty, które mają zostać zmienione na pobicie ze skutkiem śmiertelnym.
katastrofa lotnicza bemowo dwie osoby zginely

Stanął w obronie partnerki i zginął

Adam W. miał 36 lat. 9 lipca wyszedł do centrum Bytowa z ukochaną. Do domu już nie wrócił. Według ustaleń śledczych para wcześniej bawiła się na rynku w Bytowie. Tam też imprezowali trzej robotnicy z Ukrainy. Konflikt wybuchł, gdy jeden z nich zaczął zaczepiać 44-letnią partnerkę Adama i próbował nachalnie nawiązać z nią bliższy kontakt. Adam stanął w jej obronie.

Chwilę później rozegrał się koszmar. Według dotychczasowych ustaleń 36-latek został powalony na ziemię, a następnie bity pięściami i kopany przez trzech mężczyzn. Na koniec jeden z nich, kilkukrotnie uderzył go w głowę butelką po wódce. Wszystko działo się w samym sercu miasta, na rynku, w pobliżu kościoła - miejscu, którym każdego dnia przechodzą mieszkańcy.

Lekarze walczyli o jego życie. Zmarł po dwóch dniach

Ciężko ranny Adam trafił do szpitala w Kościerzynie. Lekarze przez dwa dni walczyli o jego życie. Obrażenia okazały się jednak zbyt poważne. Wstępna opinia patomorfologa wskazała, że śmierć nastąpiła wskutek brutalnego pobicia. Jego partnerka nie wymagała hospitalizacji.

W sprawie policja zatrzymała trzech obywateli Ukrainy w wieku 28, 30 i 37 lat. Mężczyźni usłyszeli początkowo zarzut udziału w pobiciu, którego następstwem był ciężki uszczerbek na zdrowiu. Prokuratura zapowiedziała, że po otrzymaniu pisemnej opinii z sekcji zwłok zarzuty zostaną zmienione na pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Za taki czyn grozi do 15 lat więzienia. Podejrzani nie przyznali się do winy i złożyli wyjaśnienia, które są weryfikowane.

Śledczy podkreślają, że narodowość nie była motywem ataku. Iskrą miało być zachowanie jednego z podejrzanych wobec partnerki Adama. On nie odwrócił wzroku. Zareagował, bo chciał ją ochronić. Zapłacił za to najwyższą cenę.

Czterech braci spoczywa obok siebie

Po pogrzebie bliscy stanęli przed rodzinnym grobem. Obok Mirosława, Andrzeja i Wiesława pojawiło się imię Adama. Czterech braci znów jest razem, ale w sposób, którego żadna rodzina nigdy nie powinna doświadczyć. Zostało dwóch braci i siostra. I cisza nad grobem, na którym są już cztery imiona.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki