Po wielkiej tragedii, jaka rozegrała się w godzinach porannych na terenie Jarosławskiego Opactwa na ulicy Benedyktyńskiej w Jarosławiu, pod klasztorem zaczęły pojawiać się znicze. W szpitalu zmarł ksiądz Stanisław, który został tam przewieziony w ciężkim stanie. Jak wynika z relacji siostry Barbary Dendor, ksiądz chciał uratować wiernych. Gdy usłyszał hałas, wyszedł z konfesjonału i próbował zamknąć kratę kościelną. Niestety, padł ofiarą napastnika. Reporter Radia ESKA Tomasz Widak rozmawiał z osobami, które zgromadziły się na miejscu.
- Widać, że jest tutaj duże poruszenie – mówią osoby, które przyniosły znicze.
- Ogromna tragedia – mówią zgodnie.
- Wielka tragedia… w takim świętym miejscu. To jest straszne.
- Chodziłem tu na msze. Z widzenia go znałem (księdza Stanisława – przyp. red.). Bardzo fajny ksiądz – mówi jeden z mężczyzn.
- Wspaniały ksiądz, mądry, wspaniały ksiądz – mówią. - Trzy dni temu były imieniny księdza świętej pamięci Stanisława, czekoladki rozdawał. Byłam na tej mszy świętej. Piękna była msza. Nie mogę dojść do siebie – słyszmy.
Atak nożownika w Jarosławiu
Do zdarzenia doszło w czwartek na terenie Jarosławskiego Opactwa na ulicy Benedyktyńskiej w Jarosławiu w godzinach porannych.
Napastnik ranił nożem pięć osób – czterech mężczyzn i kobietę. Nie żyje jedna osoba, ksiądz Stanisław.
Służby pracują na miejscu, by odtworzyć przebieg zdarzeń. Władze miasta oraz wojewoda podkarpacka zwołały posiedzenie sztabu kryzysowego.
- Ksiądz Stanisław spowiadał od godziny od 9:30 do 10:00, do mszy świętej i usłyszał jak się coś dzieje. Jakiś huk, szuk, nie wiadomo co, a wszystko zaczęło się w kawiarni, gdzie ktoś zaatakował księdza Adriana - relacjonowała w rozmowie z Radiem ESKA zakonnica.