O ataku w opactwie opowiedziała dziennikarce „Super Expressu” benedyktynka siostra Barbara Dendor z Jarosławia. Od rana opactwo zwiedzała młodzież i to dla nich została otwarta kawiarenka Ośrodka Formacji Kultury Chrześcijańskiej. Nagle w środku pojawił się nieznany nikomu mężczyzna.
- Wszedł tam, bo było wszystko pootwierane. Był agresywny, wyzywał i krzyczał wulgaryzmy - opowiada siostra Barbara Dendor.
Hałas był tak duży, że wszystko słyszał ks. Stanisław Z., który o 10.00 miał odprawiać mszę świętą, ale w chwili ataku spowiadał jeszcze wiernych w konfesjonale.
- Gdy usłyszał hałas, wyszedł z konfesjonału i chciał zamknąć kratę kościelną, żeby ochronić wszystkich w środku - opowiada siostra.
Niestety, nie udało mu się to, bo podszedł do niego napastnik i go ugodził nożem.
Ranni zostali jeszcze inni księża.
- Modlimy się za ich szybki powrót do zdrowia - mówi Super Expressowi benedyktynka.
Atak nożownika w Jarosławiu
Do zdarzenia doszło w czwartek na terenie Jarosławskiego Opactwa na ulicy Benedyktyńskiej w Jarosławiu w godzinach porannych.
Przypomnijmy, z informacji przekazanych na ten moment wynika, że napastnik ranił nożem pięć osób – czterech mężczyzn i kobietę. Trzech mężczyzn w stanie bezpośredniego zagrożenia życia trafiło do szpitala w Jarosławiu, tam zmarł ksiądz Stanisław. Dwóch pozostałych rannych jest pod opieką lekarzy. Pozostali ranni - kobieta oraz drugi ksiądz - trafili do szpitali w Przemyślu i Przeworsku. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Jak przekazuje reporter Radia ESKA, teren wokół klasztoru jest ogrodzony policyjną taśmą. Służby pracują na miejscu, by odtworzyć przebieg zdarzeń. Władze miasta oraz wojewoda podkarpacka zwołały posiedzenie sztabu kryzysowego. Szkoła Podstawowa nr 1 im. św. Królowej Jadwigi w Jarosławiu poprosiła rodziców, by odebrali dzieci ze szkoły: Atak Ukraińca w klasztorze. Nie żyje ksiądz. Szkoła z pilnym apelem do rodziców