Polski autokar rozbił się na Węgrzech. Podróżowała nim grupa pielgrzymów
Tragiczna wiadomość dotarła w niedzielę nad ranem. Autokarem podróżowała pielgrzymka z Podkarpacia, która wracała z Bośni i Hercegowiny. Grupa była już w drodze powrotnej do Polski, kiedy doszło do katastrofy.
W autokarze znajdowało się łącznie 59 osób – 57 pasażerów oraz dwóch kierowców. To właśnie wśród uczestników pielgrzymki są ofiary śmiertelne i ranni.
Według aktualnych informacji przekazanych przez Podkarpacki Urząd Wojewódzki w Rzeszowie w wypadku zginęło 12 osób. Kilkadziesiąt kolejnych odniosło obrażenia.
Według informacji przekazanych przez węgierską policję prawdopodobną przyczyną wypadku było zjechanie autokaru z drogi. Polski konsul pozostaje w stałym kontakcie z węgierskimi służbami i monitoruje sytuację - przekazuje Podkarpacki Urząd Wojewódzki w Rzeszowie.
Ranni zostali przewiezieni do szpitali w Egerze i Miskolcu. Ich stan oraz dokładna liczba poszkodowanych są przedmiotem ustaleń służb.
Na miejscu pracowały liczne węgierskie służby ratunkowe. Akcja była wyjątkowo trudna, ponieważ autokar po zjechaniu z jezdni przewrócił się, a część pasażerów miała zostać uwięziona pod pojazdem.
Węgierscy strażacy wydobyli z autokaru 35 osób. Do usunięcia ważącego około 24 ton wraku potrzebne były również ciężkie dźwigi.
Pielgrzymka z Podkarpacia
Najważniejszą informacją dotyczącą ofiar jest to, że nie była to przypadkowa grupa pasażerów. Byli to uczestnicy pielgrzymki z Podkarpacia wracający z Bośni i Hercegowiny.
Na razie nie są jednak publicznie znane nazwiska ofiar. Rodziny muszą zostać oficjalnie powiadomione, dlatego przed publikacją jakichkolwiek danych konieczne jest potwierdzenie ich przez służby.
W sprawę zaangażowane są polskie władze. Polski konsul pozostaje w kontakcie z węgierskimi służbami i monitoruje sytuację. Wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul jest w kontakcie z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwem Spraw Zagranicznych oraz polskimi i węgierskimi służbami. Zwołano także sztab kryzysowy.
Przypomnijmy, że autokar należał do Firmy Przewozowej „MICHAEL” s.c. z Podkarpacia. Przedsiębiorstwo ma siedzibę w Świerchowej, w powiecie jasielskim.
Firma działa na rynku od 28 lat i zajmuje się przewozem osób oraz organizacją krajowych i zagranicznych wyjazdów. Na swojej stronie przedstawia się jako specjalista w organizowaniu podróży dla osób, które chcą poznawać nowe miejsca, kultury i przeżywać przygody.
„MICHAEL” oferuje zarówno wyjazdy po Polsce, jak i zagraniczne. Przewoźnik prezentuje na swojej stronie flotę autokarów przeznaczonych do dalekich tras. Jednym z haseł, którym firma reklamuje swoją działalność, jest: „Granicą naszych możliwości jest granica Państwa kreatywności”.
Przedsiębiorstwo z Podkarpacia znalazło się teraz w centrum uwagi w związku z najtragiczniejszym wypadkiem w swojej historii. Na tym etapie nie ma jednak podstaw, by przesądzać o odpowiedzialności przewoźnika za katastrofę. Kluczowe będą ustalenia węgierskich śledczych dotyczące przyczyn zdarzenia i zachowania kierowcy.
Autokar wypadł z drogi w środku nocy
Do tragedii doszło około godz. 2 w nocy w rejonie miejscowości Mezőkeresztes, na autostradzie M3 prowadzącej w kierunku Nyíregyházy.
Autokar zjechał z drogi, wpadł do przydrożnego rowu i przewrócił się. Według wstępnych informacji węgierskiej policji jedną z rozpatrywanych przyczyn jest zaśnięcie kierowcy za kierownicą. Kierujący pojazdem został zatrzymany przez węgierską policję.
Na miejsce skierowano ogromne siły ratunkowe. Strażacy musieli wydobywać pasażerów z przewróconego autokaru, a do podniesienia wraku wykorzystano ciężki sprzęt. Poszkodowanym zapewniono także transport i pomoc medyczną. Do akcji skierowano również śmigłowiec ratunkowy z Polski.
Dokładne okoliczności tragedii są obecnie wyjaśniane przez węgierskie służby.