Tragiczny wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Kim jest przewoźnik z Podkarpacia?

2026-08-16 9:31

Polski autokar, który zjechał z autostrady M3 na Węgrzech w nocy z soboty na niedzielę, to pojazd należący do firmy MICHAEL z województwa podkarpackiego. Pojazdem podróżowało łącznie 59 osób – 57 pasażerów i dwóch członków załogi. Skutki zdarzenia okazały się fatalne, ponieważ zginęło 12 osób, a kilkanaście odniosło rany. Przedsiębiorstwo zajmuje się transportem od blisko trzech dekad, co mocno akcentuje w swoich komunikatach.

Wypadek na węgierskiej autostradzie M3. Nie żyje 12 osób

Koszmar rozpoczął się w nocy, tuż po godzinie 1:00, niedaleko węgierskiej miejscowości Mezokeresztes. Maszyna przemieszczała się trasą szybkiego ruchu M3, zmierzając prosto do miasta Nyíregyháza. Z nieustalonych dotąd powodów pojazd nagle opuścił swój pas, po czym wpadł do pobliskiego rowu i przewrócił się na bok z ogromną siłą, co doprowadziło do tragedii.

Węgierskie służby mundurowe na wczesnym etapie dochodzenia zasugerowały, że jedną z najbardziej prawdopodobnych hipotez jest to, iż szofer po prostu zmorzył sen podczas prowadzenia. Mężczyzna siedzący za kółkiem od razu trafił do aresztu. Dokładne okoliczności i ostateczne powody tej potwornej katastrofy będą wnikliwie weryfikowane przez śledczych podczas trwającego postępowania.

Firma transportowa Michael ze Świerchowej zorganizowała przejazd

Jak ustaliła ESKA, właścicielem rozbitego autokaru jest Firma Przewozowa „Michael” s.c., która stacjonuje w niewielkiej Świerchowej w powiecie jasielskim. Z informacji zamieszczonych w oficjalnej witrynie przedsiębiorstwa wynika, że jego główną osią działalności jest profesjonalne planowanie wyjazdów turystycznych zarówno w granicach Polski, jak i poza nimi.

Właściciele chwalą się imponującym stażem, podkreślając obecność w branży od 28 lat. Ich katalog usług to nie tylko suche wynajmowanie pojazdów z kierowcą, ale też pełna organizacja wyjazdów rekreacyjnych. Marka stawia na zachęcanie swoich odbiorców do odkrywania nieznanych zakątków świata, obcowania z odmiennymi tradycjami i doświadczania niezapomnianych przygód.

Podmiot figuruje w rejestrach pod dokładnym adresem Świerchowa 121, z kodem pocztowym 38-223 Osiek Jasielski. Jako oficjalnych właścicieli tego biznesu wymienia się Teresę Dykas oraz Tadeusza Dykasa. Powszechnie dostępne bazy danych przedsiębiorców wskazują, że główny profil działalności tej spółki to szeroko pojęty lądowy transport pasażerski.

Portal internetowy przewoźnika wyraźnie eksponuje też komunikaty związane z gwarancją bezproblemowej podróży. Właściciele taboru zapewniają swoich klientów, że wszyscy zatrudnieni przez nich szoferzy przeszli niezbędne szkolenia w kontekście zachowania maksymalnego bezpieczeństwa podczas przemieszczania się po drogach.

Na oficjalnej platformie internetowej przedsiębiorstwa widnieje jasny komunikat, który bezpośrednio charakteryzuje podejście marki do organizowania turystycznych eskapad dla chętnych pasażerów:

- Jesteśmy specjalistami w organizacji podróży dla osób, które chcą poznać nowe miejsca, kultury i doświadczyć przygody.

W katalogu propozycji dla klientów znajdują się wycieczki obejmujące terytorium całego kraju, a także eskapady międzynarodowe. Spółka z Podkarpacia kreuje swój wizerunek nie tylko jako zwykła wypożyczalnia autokarów, ale przede wszystkim jako podmiot zapewniający całościową realizację autokarowych wypadów turystycznych.

Ten biznes funkcjonuje w podkarpackiej Świerchowej już od wielu lat. Ogólnodostępne ewidencje państwowe pozwalają na łatwe zweryfikowanie wszelkich danych biznesowych na temat spółki, potwierdzając jej ścisły profil związany z przewożeniem osób.

Wypadek na Węgrzech. Trudna akcja ratunkowa i ofiary śmiertelne

Zaraz po dramacie na ten odcinek trasy zadysponowano potężne zastępy służb ratowniczych. Jak relacjonowała lokalna prasa węgierska, w okolicach godziny 3 nad ranem strażakom udało się ewakuować z wraku 35 poszkodowanych. Niektórzy podróżni zostali niestety uwięzieni pod masą przewróconej konstrukcji, co z pewnością bardzo utrudniało interwencję.

Służby musiały użyć wysoce specjalistycznego sprzętu, w tym potężnych dźwigów zdolnych do przesunięcia stalowego kolosa o wadze około 24 ton. Na miejsce tragedii podstawiono dodatkowy autobus, by zagwarantować ocalałym bezpieczne schronienie przed dotkliwym chłodem, a strona polska natychmiast wysłała tam ratowniczy helikopter.

Końcowe statystyki tego makabrycznego zdarzenia drogowego okazały się wstrząsające dla obu państw. Życie straciło tam aż 12 niewinnych ludzi, natomiast grupa minimum dziesięciu pasażerów odniosła poważne obrażenia wymagające dalszej pomocy.

Obecnie kluczowym zagadnieniem dla prowadzących sprawę pozostaje odtworzenie zdarzeń z ostatnich chwil przed zjechaniem z jezdni. Węgierscy śledczy intensywnie sprawdzają teorię związaną z rzekomym uśnięciem szofera za kierownicą. Mimo to, na obecnym etapie prac dochodzeniowych nie wydano ostatecznego werdyktu o przyczynach.

Spółka transportowa MICHAEL ze Świerchowej z oczywistych względów znalazła się pod lupą mediów zaraz po tym śmiertelnym incydencie. Odpowiedzialność za wyjaśnienie zagadki opuszczenia autostrady przez maszynę spoczywa w całości na zagranicznych organach ścigania. Na ten moment pewne jest jedynie to, że przewoźnik na razie nie odniósł się do tragicznych wieści spływających z Węgier.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki