66-latek odpowie za znęcanie się nad zwierzętami. Dramatyczne warunki ujawnione podczas kontroli

2026-02-13 8:33

Skowyt zamiast szczekania, łańcuch zamiast spaceru, zimny kojec zamiast domu. W jednym z gospodarstw w gminie Pietrowice Wielkie psy miesiącami żyły w warunkach, które zagrażały ich życiu. Wychudzone, przemarznięte i poranione zostały odebrane podczas interwencji policji, lekarza weterynarii i inspektorów Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt Animals z Raciborza. 66-letni właściciel usłyszy zarzuty znęcania się nad zwierzętami.

Zaniedbane psy w Pietrowicach Wielkich

i

Autor: Śląśka Policja/ Materiały prasowe

Dramatyczne warunki psów na prywatnej posesji

Skowyt zamiast radosnego szczekania, zmarznięta ziemia zamiast legowiska, krótki łańcuch zamiast spaceru. W jednym z domów na terenie gminy Pietrowice Wielkie zwierzęta przez długi czas żyły w warunkach, które trudno nazwać czymkolwiek innym niż cierpieniem. Wychudzone, przetrzymywane w małym, nieocieplonym kojcu, pozbawione podstawowej opieki – każdego dnia walczyły po prostu o przetrwanie.

Na miejsce pojechali policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej, wspierani przez inspektora Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt Animals z Raciborza oraz lekarza weterynarii. Zgłoszenie mówiło o możliwym znęcaniu się nad zwierzętami. Rzeczywistość okazała się jeszcze gorsza.

Psy były wyraźnie niedożywione, przemarznięte i osłabione. Niewielki kojec nie chronił ich przed deszczem, wiatrem ani mrozem. Nie miały gdzie się schować, ogrzać, odpocząć. U jednego z nich lekarz stwierdził liczne blizny na przednich łapach – ślady długotrwałego cierpienia.

Zwierzęta były wychudzone, przetrzymywane w niewielkim, nieocieplonym kojcu, który nie chronił ich przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. U jednego z psów stwierdzono liczne blizny na przednich łapach - czytamy w policyjnym komunikacie.

Dla tych zwierząt każdy dzień oznaczał strach i ból. Brak jedzenia, brak ciepła, brak człowieka, który zamiast krzywdy dałby im opiekę.

Pomoc przyszła w ostatniej chwili

Zwierzęta zostały natychmiast odebrane właścicielowi. Trafiły pod opiekę organizacji Animals, gdzie otrzymały pomoc weterynaryjną, jedzenie i bezpieczne schronienie. Teraz dochodzą do siebie – fizycznie i psychicznie. Uczą się, że ludzka ręka może nie tylko ranić, ale też głaskać.

66-letni właściciel posesji odpowie za znęcanie się nad zwierzętami. Grozi mu kara do trzech lat więzienia.

Inspektorzy organizacji prozwierzęcych podkreślają, że podobne przypadki wciąż się zdarzają – często za zamkniętymi bramami, poza wzrokiem sąsiadów. A przecież zwierzęta czują ból, zimno i głód tak samo jak ludzie.

– Cierpią w ciszy. Same nie poproszą o pomoc – mówią wolontariusze.

Dlatego każda reakcja ma znaczenie. Jeśli widzimy psa stale na łańcuchu, bez budy, bez jedzenia, w skrajnych warunkach pogodowych – nie przechodźmy obojętnie. Jeden telefon może uratować życie.

Zobaczcie, w jakich warunkach były trzymane czworonogi.

Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki