Spis treści
Atak w autobusie w Bielsku-Białej. Mężczyzna usłyszał zarzuty
Sprawca agresywnego zajścia w bielskim autobusie miejskim, w którym ucierpiały obywatelki Ukrainy, ma już postawione zarzuty prokuratorskie. Śledczy oskarżyli go o znieważenie pokrzywdzonych z powodu ich narodowości oraz naruszenie nietykalności cielesnej jednej z osób. Za te czyny grozi mu maksymalnie trzyletni pobyt w więzieniu.
Prok. Małgorzata Moś-Brachowska, pełniąca funkcję rzeczniczki Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej przekazała, że sprawca przyznał się do winy i złożył obszerne zeznania w tej sprawie. Ich szczegóły pozostają jednak tajemnicą śledztwa, aby chronić pokrzywdzone i zapewnić prawidłowy rozwój początkowego etapu postępowania.
Decyzją prokuratury agresywny pasażer został objęty policyjnym dozorem. Otrzymał również kategoryczny zakaz zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzonymi kobietami i dziewczynkami.
– Jedno, co mogę powiedzieć, to że wykluczone jest tutaj działanie prowokujące czy wulgarne z ich strony – przekazała prokurator Małgorzata Moś-Brachowska, odnosząc się do zachowania dwóch 11-letnich dziewczynek.
Monitoring autobusu pokazał przebieg zdarzenia
Głos w tej sprawie zabrał również Miejski Zakład Komunikacyjny w Bielsku-Białej, który przeanalizował zapisy z kamer w pojeździe. Chociaż zebrane materiały dowodowe nie ujrzą światła dziennego ze względu na toczące się śledztwo, to jednak przedstawiciele przewoźnika zaprezentowali dokładny opis przebiegu incydentu.
Według oświadczenia bielskiego MZK, przed wybuchem agresji ze strony pasażera jedna z 11-latek przez krótki czas trzymała nogi w pobliżu siedzącej obok koleżanki. Przedstawiciele MZK wyjaśnili jednak, że tego typu zachowanie młodzieży nie wpłynęło negatywnie na podróż innych pasażerów autobusu.
Jak wynika z opisu nagrania kamer MZK, dziewczynki natychmiast zareagowały na uwagę i zmieniły ułożenie ciała. Po chwili jedna z nastolatek zmieniła miejsce, aby usiąść obok swojej towarzyszki, po czym nastała długa chwila całkowitego spokoju.
Po dłuższej chwili widać, iż niepowodowany żadnym zachowaniem sprawca zaczyna impulsywnie reagować, używając przekleństw i okrzyków” – przekazał MZK, opisując zapis monitoringu.
Kierowca stanął w obronie pasażerek
Widząc niebezpieczną sytuację, do akcji wkroczył kierowca miejskiego pojazdu. Podjął on rozmowę z agresywnym pasażerem, mającą na celu skierowanie jego uwagi z dala od ofiar ataku, po czym po prostu wyrzucił go na najbliższym przystanku.
Po tym, jak awanturujący się mężczyzna opuścił autobus miejski, dziewczynki bezpiecznie przejechały jeszcze jeden przystanek, po czym wysiadły z pojazdu.
Śledczy nadal gromadzą materiał dowodowy w tej sprawie.
Najdłuższe linie autobusowe w woj. śląskim: