Brutalny napad w Mikołowie i finał na torach. Pociąg uderzył w samochód

2026-04-27 12:10

Niedzielna podróż samochodem przerodziła się w koszmar, gdy napastnik siłą wyrzucił kobietę z pojazdu i uciekł. Skradziony samochód ostatecznie wylądował na torach, gdzie wbił się w niego rozpędzony pociąg, a za sprawcą ruszyła wielka policyjna obława.

Niedzielne popołudnie 26 kwietnia zapisało się w pamięci mieszkańców regionu jako wyjątkowo niespokojny czas. Standardowa podróż samochodem niespodziewanie przerodziła się dla pewnej kobiety w prawdziwy koszmar, a całe zajście przypominało kaskaderskie sceny z kina akcji.

Dramat rozegrał się w Mikołowie na ulicy Rybnickiej w okolicach godziny 16:00. Kierująca Volkswagenem Polo musiała gwałtownie zahamować, ponieważ bezpośrednio przed maskę jej samochodu wtargnął obcy człowiek. Agresor natychmiast dopadł do pojazdu, po czym brutalnie wyszarpał zdezorientowaną ofiarę zza kierownicy.

Przechodnie błyskawicznie próbowali zareagować i wesprzeć poszkodowaną, ale sprawca wykazał się niezwykłą stanowczością. Złodziej zajął miejsce kierowcy i z piskiem opon uciekł skradzionym wozem, zostawiając oszołomioną kobietę na środku jezdni.

Złodziej utknął na torach w Łaziskach Górnych

Złodziej od razu ruszył w kierunku Łazisk Górnych, jednak jego szarża bardzo szybko dobiegła końca w dość zaskakujących okolicznościach. Sprawca wjechał w ślepą uliczkę biegnącą bezpośrednio w stronę infrastruktury kolejowej, a następnie zawiesił pojazd na wysokich szynach w miejscu pozbawionym legalnego przejazdu.

Pojazd został całkowicie unieruchomiony, co zmusiło uciekiniera do radykalnej zmiany planów. Mężczyzna wyskoczył z auta i zdecydował się na dalszą ucieczkę na własnych nogach.

Wkrótce potem na torowisku rozegrał się kolejny akt tego niebezpiecznego widowiska, gdy nadjeżdżający pociąg wbił się w porzuconego Volkswagena. Prowadzący skład w porę dostrzegł zagrożenie i uruchomił hamowanie awaryjne, co pozwoliło uchronić wszystkich pasażerów przed obrażeniami.

Z ustaleń policji wynika, że samochód był kradziony. Pociągiem podróżowało 110 osób, nikt nie odniósł obrażeń - informuje Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego.

Służby udostępniły również szczegółowe fotografie, które ukazują przebieg samej obławy i policyjnego pościgu.

Dron i psy tropiące na tropie sprawcy w Tychach

Mundurowi natychmiast zorganizowali zakrojoną na szeroką skalę obławę, do której dołączyły patrole z Katowic, Tychów oraz Bielska-Białej. Policja sięgnęła po nowoczesne technologie, wypuszczając w powietrze urządzenie latające wyposażone w sprzęt termowizyjny, a na ziemi pracowały psy specjalnie szkolone do poszukiwań.

Obława ciągnęła się przez wiele godzin, ponieważ sprawca uparcie kluczył i kierował się do Tychów. Robił wszystko, aby wyprowadzić w pole idących jego tropem policjantów.

Finał tych dramatycznych wydarzeń nastąpił krótko przed północą, kiedy to wydział kryminalny z Mikołowa dopadł zbiega w Tychach. Zatrzymanym okazał się 27-letni obywatel pochodzący z powiatu cieszyńskiego, który od razu trafił do aresztu.

Funkcjonariusze prowadzą teraz szczegółowe przesłuchania i analizują zebrane ślady, żeby wyjaśnić powody tego brutalnego napadu. Całe zdarzenie zostało wstępnie zakwalifikowane jako rozbój, a sprawca musi liczyć się z surowym wyrokiem sądu.

Zważywszy na ogromne niebezpieczeństwo i dynamikę całej sytuacji, służby mówią o prawdziwym cudzie. Zarówno wyciągnięta z auta właścicielka, jak i wszystkie osoby jadące pociągiem wyszły z tego incydentu bez szwanku.

Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki