Świętować nie ma czego, ale powód do wstydu jest. Ruch Chorzów przegrał u siebie z Legią Warszawa 0:2, ale to nie wynik meczu odbił się najszerszym echem, ale kibicowska zadyma na stadionie. Zaczęło się od utarczek słownych sympatyków obu drużyn jeszcze przed meczem, następnie w ruch poszły różne przedmioty. Spokojniej nie było też podczas samego meczu.
Według relacji świadków najpierw do tzw. sektora buforowego weszli kibice Legii, kiedy zostali uspokojeni przez ochronę, ruszyli z kolei kibice Ruchu. Wówczas o wsparcie poproszono policję, która użyła gazu łzawiącego. To uspokoiło nieco atmosferę, jednak nie na długo. Po meczu kibole włamali się bowiem do stojącego na bocznicy pociągu oczekującego na kibiców Legii i splądrowali go.
- Część sympatyków Ruchu Chorzów po meczu przemieściła się ze stadionu w rejon nasypów kolejowych, gdzie na kibiców gości czekał pociąg specjalny. Część z tych osób dostało się do wewnątrz pociągu, rzeczy należące do kibiców Legii zostały wyrzucone przez okno, a składy zostały zdewastowane przez rozszczelnienie kilku gaśnic proszkowych - mówi Arkadiusz Bień z KMP Chorzów.
Policja zatrzymała już 13 najbardziej agresywnych pseudokibiców, ale nie wyklucza dalszych zatrzymań, obecnie sprawdzany jest monitoring stadionu oraz przesłuchiwani są świadkowie.