Do groźnie wyglądającego zdarzenia doszło w Wiśle. Ciężki dźwig podczas podjazdu w rejonie dolnej stacji wyciągu Soszów nagle stracił przyczepność. Maszyna zaczęła staczać się w dół skarpy.
Dźwig pokonał około 20 metrów i zatrzymał się w potoku. Kierowca w porę wyskoczył z pojazdu. Na szczęście nic mu się nie stało.
Do zdarzenia doszło we wtorek, 29 września, około godz. 11 przy ul. Cieślarów w Wiśle.
Dźwig nagle zaczął zjeżdżać ze skarpy
Jak wynika z informacji przekazanych przez cieszyńskich strażaków, maszyna podczas podjazdu pod górę znajdowała się w rejonie dolnej stacji wyciągu Soszów. W pewnym momencie straciła przyczepność.
Dźwig zaczął staczać się ze skarpy. Sytuacja wyglądała bardzo groźnie. Ciężka maszyna zjechała około 20 metrów poniżej drogi, po czym zatrzymała się w znajdującym się tam potoku.
Co ciekawe, dźwig zatrzymał się na kołach.
Kierowca wyskoczył z pojazdu
W momencie, gdy maszyna zaczęła zjeżdżać w dół, kierujący nią mężczyzna wyskoczył z pojazdu. Dzięki temu nie został uwięziony w kabinie dźwigu. Strażacy potwierdzili, że nie było osób poszkodowanych.
Na miejscu pojawili się druhowie OSP Wisła Jawornik oraz zastęp JRG Ustroń Komendy Powiatowej PSP w Cieszynie. Strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia i zajęli się sytuacją związaną z ciężką maszyną znajdującą się w potoku.
Zdarzenie nie zakończyło się obrażeniami ludzi, ale jego skutki mogą być bardzo kosztowne. Wstępnie straty oszacowano na około 500 tys. zł.
Na razie nie podano szczegółowych informacji dotyczących przyczyn utraty przyczepności przez dźwig. Wiadomo, że do zdarzenia doszło podczas podjazdu pod górę w rejonie dolnej stacji wyciągu Soszów.