Tragiczna noc na drodze wojewódzkiej
Do dramatu doszło w nocy z 16 na 17 czerwca 2024 roku. Olaf K. wcześniej spotkał się ze znajomymi i pił alkohol. Następnie wsiadł do swojego mercedesa i pojechał na festyn w Kłobucku. Wracając zabrał ze sobą 18-letnią Anię.
Warunki na drodze były bardzo trudne. Padał deszcz, nawierzchnia była mokra, a mimo to młody kierowca miał poruszać się z bardzo dużą prędkością. Świadkowie zeznawali później, że mercedes wyprzedzał inne samochody „z wielką prędkością”.
Na łuku drogi wojewódzkiej nr 942 Olaf stracił panowanie nad autem. Samochód wypadł z jezdni i prawym bokiem uderzył w przydrożny słup. Siła uderzenia była ogromna. Ania zginęła na miejscu. Olaf przeżył, choć odniósł obrażenia.
Polecany artykuł:
W organizmie kierowcy było 1,55 promila alkoholu
Śledczy ustalili, że w chwili wypadku Olaf K. miał 1,55 promila alkoholu we krwi. Podczas procesu pojawiły się również informacje dotyczące stanu technicznego samochodu. Jak wskazywano w sądzie, mercedes miał mocno zużyte opony, co mogło dodatkowo wpłynąć na utratę przyczepności na mokrej nawierzchni.
20-latek został oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku w stanie nietrzeźwości. Odpowiadał również za inne przestępstwa związane z tragicznym zdarzeniem.
Proces wzbudzał ogromne emocje, szczególnie wśród bliskich zmarłej Ani. Olaf K. przez większą część postępowania nie składał wyjaśnień i nie uczestniczył we wszystkich rozprawach. Tłumaczył, że obecność mediów źle wpływa na jego stan psychiczny.
Przed ogłoszeniem wyroku w sądzie pierwszej instancji zwrócił się jednak do rodziny zmarłej dziewczyny.
– Chciałem przeprosić wszystkich, a zwłaszcza bliskich Ani, z którą byłem bardzo związany i traktowałem jak siostrę – mówił.
Twierdził także, że nie pamięta samego przebiegu wypadku. Podkreślał, że po tragedii korzystał z pomocy psychologa, a medialny rozgłos miał wpływać na jego życie zawodowe i prywatne.
Zdjęcia z sali rozpraw:
Prokuratura domagała się wyższej kary
Sąd pierwszej instancji uznał Olafa K. za winnego wszystkich zarzucanych mu czynów i skazał go na łączną karę 8,5 roku więzienia. Otrzymał również dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Karę ma odbywać w warunkach terapeutycznych.
Wyrok został jednak zaskarżony. Prokuratura uznała, że kara jest zbyt łagodna. Z kolei obrona domagała się uchylenia wyroku i ponownego rozpoznania sprawy, ewentualnie nadzwyczajnego złagodzenia kary do pięciu lat więzienia.
Podczas ostatniej rozprawy - 27 maja, Olaf K. ponownie zabrał głos. Mówił o swoich problemach psychicznych i relacji z Anią.
– Przed wypadkiem zmagałem się z problemami natury psychicznej. Przechodziłem zawód miłosny i przez to zacząłem uciekać w alkohol. Ania miała podobne problemy, dlatego się zbliżyliśmy, mieliśmy wspólne tematy do rozmów. Ania była dla mnie jak młodsza siostra – powiedział przed sądem.
Opowiadał także o wydarzeniach poprzedzających tragedię. Przyznał, że wcześniej pił alkohol podczas imprezy urodzinowej, a później wrócił do domu z kolegą. Według niego dalszy przebieg nocy zna jedynie częściowo z zapisów telefonu i rozmów z lekarzami.
– Nie wiem, dlaczego wsiedliśmy do auta. Nie wiem też, gdzie dokładnie pojechaliśmy ani po co. Wypadek wydarzył się w drodze do domu. Nie wiem, co się stało, czy coś wyskoczyło na drogę, czy miałem atak padaczki – mówił.
Na zakończenie dodał:
– Chciałbym móc cofnąć czas i oddać swe życie Ani. To nie powinno tak wyglądać.
Po czym się popłakał.
W trakcie środowej rozprawy głos zabrał także obrońca Olafa.
Olaf poszedł na terapię, do pracy, przystępuje do matury, te działania na wolności w czasie, gdy nie był aresztowany są szczere. On próbuje coś zmienić - mówił obrońca Marcin Janik.
Natomiast prokurator Aleksander Piekacz wniósł o całkowite oddalenie apelacji złożonej przez obronę, podkreślając, że w sprawie nie było podstaw do powoływania dodatkowej opinii neurologicznej. Jak zaznaczył, w materiale dowodowym nie pojawiły się żadne przesłanki świadczące o tym, by w chwili wypadku Olaf K. doznał ataku padaczki. Prokurator odniósł się również do argumentów dotyczących wysokości kary, wskazując, że trudno je traktować inaczej niż jako polemikę z obowiązującymi przepisami zaostrzającymi odpowiedzialność za tego typu przestępstwa.
Kara 8,5 roku pozbawienia wolności. Nawet dziś skorzystał z prawa do składania wyjaśnień. Nie robię z tego zarzutu, ale nawet z tych dzisiejszych wyjaśnień wynika, ze miał świadomość stanu nietrzeźwości, miał świadomość, że nie mógł łączyć leków z alkoholem, sam przyznał, że prawdopodobnie pił drinki i potem wsiadł w samochód. To nie są okoliczności łagodzące. A wcześniejszy tryb życia – wysoki sądzie młody człowiek, już uzależniony od alkoholu, od narkotyków. Sposób prowadzenia pojazdów, agresywny, brawurowy - podkreślił prokurator.
Mec. Rafał Kowalski, pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego ojca Ani zaznaczył, że oskarżony miał świadomość tego, że nie powinien być kierowcą.
Tylko wiek go tłumaczy, jak to się mówi „młody i głupi”. Czasem trzeba wymiar kary zwiększyć. Przedmiotem osądu jest to kim był oskarżonym wtedy, a nie kim jest teraz. W przeciwnym razie trzeba by go przeprosić, bo on się zmienił. O pięciu latach kary mówilibyśmy, gdyby ta skala błędów była inna, ale to nie jest tak, że sam stopień upojenia alkoholowego, zdarzenia ma miejsce o 3 w nocy, a próbka pobrana została po trzech godzinach. I on miął 1,55 promila we krwi. To trzeba się zastanowić, ile miał w czasie zdarzenia alkoholu - mówił mecenas.
Polecany artykuł:
Prawomocny finał sprawy
27 maja Sąd Okręgowy podtrzymał wyrok 8,5 roku więzienia dla Olafa K., uznając apelację obrony za bezzasadną. Tym samym orzeczenie stało się prawomocne. W ustnym uzasadnieniu sąd podkreślił, że nie było potrzeby przeprowadzania dodatkowych dowodów dotyczących relacji oskarżonego z Anią, ponieważ ich bliska więź została już wcześniej szczegółowo opisana i nie budziła żadnych wątpliwości. Sąd zaznaczył również, że bezsporne pozostawało to, iż 18-latka była pokrzywdzoną pasażerką auta, a właśnie ta kwestia miała kluczowe znaczenie dla ustalenia odpowiedzialności karnej Olafa K.
W uzasadnieniu zwrócono też uwagę na zapis wideorejestratora z samochodu wyprzedzanego przez mercedesa Olafa K. Nagranie pokazywało moment brawurowego wyprzedzania, gwałtowne zmiany pasa ruchu i bardzo dużą prędkość, z jaką oddalał się od innych pojazdów. Od chwili wykonania manewru do wypadku miało minąć zaledwie około 20 sekund. Sąd podkreślił również, że w organizmie oskarżonego znajdowały się leki przeciwpadaczkowe, co oznaczało, że ryzyko wystąpienia ataku było ograniczone. Dodatkowo jeszcze przed tragedią lekarze dwukrotnie informowali Olafa K., że nie powinien prowadzić samochodu.
Sąd nie miał też wątpliwości co do okoliczności samego wypadku. Wskazano, że oskarżony prowadził auto w stanie nietrzeźwości, jechał bardzo szybko i w sposób skrajnie brawurowy, a stan techniczny samochodu był fatalny. Jak zaznaczono, ogumienie pojazdu było praktycznie całkowicie zużyte.
Ostatecznie sąd uznał, że nie ma podstaw ani do zaostrzenia, ani do złagodzenia kary. Podkreślono, że młody wiek oskarżonego nie może przesłonić tragicznych skutków jego zachowania. Zdaniem sądu kara 8,5 roku więzienia ma nie tylko charakter represyjny, ale również wychowawczy — ma skłonić Olafa K. do refleksji nad wartością ludzkiego życia i konsekwencjami jego decyzji.