Znane "porzekadło ludowe" mówi o tym, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze... Podobnie było i tym razem. 38-letni mieszkaniec Katowic pożyczył 53-letniemu mieszkańcowi Czeladzi 60 tysięcy złotych. Umowa pożyczki wprawdzie przewidywała wniesienie zastawu w postaci samochodu osobowego, jednak, jak się okazało... auto nie należało do 53-latka, tylko banku, który udzielił na jego zakup kredytu.
Nie mogąc skorzystać z zabezpieczenia, którym miał być samochód, 38-latek zażądał zwrotu pożyczonych pieniędzy. W jego ocenie dług jednak miał już urosnąć aż do 160 tys. złotych! 38-latek o pomoc w ściągnięciu długu poprosił swoich dwóch znajomych - 22 i 33-latka.
Szokujące ustalenia policji! Śmierć 24-latka pod kołami pociągu była upozorowana? Nowe fakty w sprawie!
38-latek umówił się na spotkanie z 53-latkiem, a w samochodzie czekali na niego "jego pomocnicy". Nie zdążyli jednak wspomóc w działaniu 38-latka. Na miejscu pojawili się policjanci.
W bagażniku samochodu, którym poruszali się mężczyźni, policjanci znaleźli spory arsenał. Obok paralizatora i ręcznego miotacza gazu katowiczanie uzbrojeni byli również w maczetę oraz pałkę drewnianą, przypominającą kij baseballowy. Dalszym losem zatrzymanych zajmie się sąd i prokurator. Grozi im nawet 10 lat więzienia.