Mieli porozmawiać o dziecku. Adam wyjął nóż i przeciął Mariuszowi tętnicę

2026-02-19 10:20

Mieli się tylko rozmówić w temacie opieki nad dzieckiem jednego z nich. Niestety konwersacja szybko przeszła w awanturę z tragicznym finałem. Mariusz (+46 l.) został ugodzony nożem przez Adama (31 l.). Później Adam tłumaczył, że nie wie dlaczego zabrał na rozmowę nóż i zadał nim cios starszemu mężczyźnie. Prokuratura przekazała nowe informacje w sprawie zabójstwa na Śląsku.

  • Wracamy do głośnej sprawy zabójstwa w województwie śląskim. Mariusz R. został ugodzony nożem przez 30-letniego Adama S.
  • Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie przekazał "Super Expressowi" nowe informacje!
  • Sprawcy grozi nawet dożywocie. Materiał reportera "SE" prezentujemy poniżej.

Zabójstwo na Śląsku. Mieli tylko porozmawiać o dziekcu

W Kochanowiczach pod Lublińcem na Śląsku ta tragedia wciąż budzi politowanie. Większość mieszkańców miasteczka znała i ofiarę, i zabójcę. Obaj mieszkali w Kochanowicach. Adam S. (30 l.) uchodził za spokojnego młodego mężczyznę. Wspólnie z partnerką z Lublińca mieli kilkuletniego chłopca. Niestety, drogi Adama S. i jego partnerki się rozeszły. Mariusz R. (+46 l.) także cieszył się dobrą opinią. Wypadki w jego życiu potoczyły się tak, że wspomniana była partnerka Adama postanowiła zamieszkać z synkiem u Mariusza.

O tych planach dowiedział się Adam. Wsiadł w samochód zatem i postanowił odwiedzić Mariusza w jego mieszkaniu. Od razu zabrał z sobą nóż. Cel wizyty był jasny - ustalenie, w jaki sposób Adam S., czyli ojciec chłopca, będzie mógł sprawować nad nim opiekę i go widywać. Rozmowa była krótka i gwałtowna. Obaj zaczęli się kłócić. W ferworze awantury Adam S. złapał za nóż i zadał cios Mariuszowi R. w szyję. Trafił go w tętnicę. Krew zaczęła tryskać z rany. Mężczyzna błyskwiacznie zaczął tracić siły witalne. Dopiero wtedy przyszło opamiętanie - sam nożownik zadzwonił po pomoc. Jednak Mariusza nie udało się uratować - zmarł na miejscu z upływu krwi.

Czytaj więcej o sprawie: Adam zabił Mariusza, poszło o dziecko. Jeden cios okazał się decydujący

Adam S. sam przyszedł na policję. Prokurator ujawnił nowe informacje

Adam S. nie czekał na miejscu na służby. Sam pojechał do Lublińca. Zaparkował wóz przy komendzie policji, wszedł do środka i wyznał, że dokonał zabójstwa. Następnie Adam S. usłyszał zarzuty prokuratorskie popełnienia przestępstwa zabójstwa. Przyznał się wtedy do winy, a potem sąd aresztował go tymczasowo. W celi przebywa do dziś, oczekując na start procesu.

Wszystko wskazuje na to, że sprawa może ruszyć w ciągu kilku tygodniu. Prokuratura Rejonowa w Lublińcu kończy śledztwo w sprawie zabójstwa w Kochanowicach. 

- Była prowadzona w tej sprawie obserwacja psychiatryczna w warunkach szpitalnych, zakończyła się i biegli wydali opinię, wynika z niej, że podejrzany w tej sprawie był w pełni poczytalny, co oznacza, że może odpowiadać karnie za zarzucone mu przestępstwo. Nie stwierdzono też działania w afekcie. Śledztwo jest na etapie końcowym. Jeszcze w lutym powinno się zakończyć - powiedział "Super Expressowi" Tomasz Ozimek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie, która nadzoruje śledztwo.

Adamowi S. grozi nawet dożywocie. W Kochanowicach ludzie powtarzają, że to tragedia dla rodzin obu mężczyzn. - Po co to było? Poszło o opiekę nad synkiem, a teraz ten chłopiec nie będzie miał ani biologicznego ojca, ani tego przyszywanego - komentuje w rozmowie z "SE" jedna z mieszkanek Kochanowic. Do sprawy wrócimy.

Pokój zbrodni - zrzucili Grzegorza z mostu

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki