„Po ulicy biegnie biały kangur”
Niecodzienne zgłoszenie wpłynęło do Straży Miejskiej w Jastrzębiu-Zdroju w sobotę, 6 czerwca około godziny 21.15. Na numer alarmowy 112 zadzwonił mieszkaniec, który poinformował, że ulicą Pszczyńską biegnie biały kangur.
Jak przyznaje przedstawiciel jastrzębskiego magistratu, który relacjonował działania strażników miejskich, zdziwienie dyżurnego było ogromne.
– To raczej zgłoszenie, z którym chyba miał pierwszy raz do czynienia w swojej karierze w straży miejskiej – mówi dla "SE" Jacek Stefaniak.
Początkowo mogło się wydawać, że ktoś postanowił zrobić sobie niewinny żart. Sytuacja szybko jednak nabrała powagi. Po pierwszym telefonie zaczęły napływać kolejne zgłoszenia. Mieszkańcy informowali, że widzą białe kangury w różnych częściach miasta.
– Za chwilę zaczął odbierać kolejne telefony od kolejnych mieszkańców, którzy mówili, że już w innych częściach miasta, na innych ulicach widzą białego kangura – relacjonuje rzecznik
Strażnicy miejscy włączyli się do poszukiwań. Otrzymali także zgłoszenie od mieszkańca jednej z posesji, na której pojawił się jeden z uciekinierów. O sprawie poinformowano właścicielkę hodowli.
Zobaczcie nietypowych uciekinierów w galerii:
Kangury postawiły służby na nogi
Do akcji zaangażowano nie tylko Straż Miejską. Jak podkreślano w magistracie, główną rolę w koordynacji działań odegrała policja.
Początkowo pojawiały się różne informacje dotyczące liczby zwierząt. Jedni mówili o trzech kangurach, inni o pięciu. Ostatecznie policja przekazała, że z prywatnej hodowli uciekło osiem zwierząt.
Potwierdziła to rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Jastrzębiu-Zdroju, asp. szt. Halina Semik.
– Mieliśmy zgłoszenie, że było ich osiem – przekazuje "SE" rzecznik prasowa.
Jak wyjaśniła, zwierzęta uciekły w nocy z soboty na niedzielę. Na szczęście nie oddaliły się zbyt daleko od miejsca, z którego wydostały się na wolność.
– To były wszystko okolice Osiedla Przyjaźń i kangury biegały właśnie w tej okolicy – relacjonuje.
Poszukiwania trwały praktycznie przez całą noc. W działania zaangażowali się policjanci, strażacy oraz właściciel hodowli. Do godzin porannych wszystkie zwierzęta zostały odnalezione i bezpiecznie wróciły do hodowli.
„Trochę głupio było gdziekolwiek zadzwonić”
Nie mniej ciekawe od samej akcji są relacje mieszkańców, którzy mieli okazję spotkać kangury podczas ich nocnej wycieczki. Jedna z internautek opisywała, że jeden z uciekinierów odwiedził jego posesję.
Był u mnie na posesji w nocy. Straż Miejska poradziła mi otworzyć furtkę, to ucieknie. Do drugiej w nocy był na moim terenie, ale wykombinował, jak uciec, i ruszył dalej w trasę. Próbowaliśmy na własną rękę szukać właściciela, ale w nocy było to trudne, a kangur nie czekał, tylko dał nogę – napisała.
Inny mieszkaniec spotkał egzotycznego gościa podczas jazdy samochodem.
Około trzeciej nad ranem wyskoczył mi przed auto na ul. Powstańców Śląskich. Trochę głupio mi było gdziekolwiek zadzwonić – przyznał.
Trudno się dziwić. Nie każdego dnia trzeba tłumaczyć dyspozytorowi, że właśnie minęło się kangura na śląskiej drodze.
Polecany artykuł:
Schronisko uspokajało mieszkańców
Sprawa była na tyle nietypowa, że głos zabrało nawet Schronisko dla Zwierząt w Jastrzębiu-Zdroju. W mediach społecznościowych pojawił się komunikat skierowany do mieszkańców.
Gdybyście Państwo widzieli kangura na terenie Jastrzębia-Zdroju, to nie efekt zmęczenia po długim weekendzie. Podobno kilka uciekło z hodowli. W razie zauważenia delikwenta prosimy nie próbować łapać go samemu, lecz zawiadomić Straż Miejską – napisano.
Wpis szybko wywołał falę reakcji i żartów. Wielu mieszkańców nie mogło uwierzyć, że taka sytuacja wydarzyła się naprawdę.
Po długim weekendzie jak się widzi białe kangury, to musiało być na bogato – żartował jeden z komentujących.
Tym razem jednak nie było mowy o przywidzeniach. Białe kangury rzeczywiście skakały po ulicach Jastrzębia-Zdroju, a służby przez kilka godzin prowadziły jedną z najbardziej niezwykłych akcji w historii miasta.