13-letni Tymek nie żyje. Serce znalazło się o jeden dzień za późno
13-letni Tymek Pluszkiewicz niestety nie żyje. Chłopiec od urodzenia zmagał się z ciężką chorobą. Urodził się z HLHS, czyli zespołem niedorozwoju lewego serca. Od najmłodszych lat przechodził operacje i zabiegi. Dwa lata temu jego stan zaczął się pogarszać, a w lipcu tego roku 13-latek trafił na listę osób oczekujących na przeszczep.
Rodzice chłopca zaczęli publicznie apelować o dawcę. Ich historię nagłaśniały media. W końcu pojawiła się długo oczekiwana wiadomość. Odpowiednie serce znaleziono w Pradze. Niestety było już za późno. Jak powiedziała mama chłopca Anna Pluszkiewicz w rozmowie z TVN24, serce „znalazło się o jeden dzień za późno”.
Dramatyczna decyzja rodziców. " Mam nadzieję, że śmierć mojego dziecka będzie miała sens"
Przeszczep miał odbyć się w środę o godz. 14. Około 20 minut wcześniej lekarz zaprosił rodziców na rozmowę. Wyjaśnił, że stan Tymka jest już tak ciężki, że chłopiec nie przeżyłby operacji. Rodzice stanęli przed dramatyczną decyzją. Lekarze powiedzieli im, że dalsze podtrzymywanie życia oznaczałoby cierpienie chłopca. Zgodzili się na odłączenie aparatury. Do końca byli przy synu i trzymali go za rękę. Tymek zmarł około godz. 16.30.
– Mam nadzieję, że śmierć mojego dziecka będzie miała sens i że nasz apel o oddawanie narządów dalej będzie się niósł – powiedziała jego mama.
Serce, które miało zostać przeszczepione Tymkowi, nie zostało zmarnowane. Jak poinformował kardiochirurg i transplantolog prof. Mariusz Kuśmierczyk, organ otrzymał inny pacjent – 16-latek z sercem jednokomorowym. Serce przewieziono w specjalnym urządzeniu, dzięki któremu cały czas biło i mogło pozostawać poza organizmem dawcy nawet przez 12 godzin.