Niesamowity sukces Mai Chwalińskiej. Tenisistka z Dąbrowy Górniczej zachwyca na Roland Garros

2026-06-02 13:54

Jeszcze niedawno jej bazą treningową były korty w Dąbrowie Górniczej, a obecnie jej grę podziwia cały świat. Maja Chwalińska, 24-letnia Polka, zafundowała kibicom niesamowite emocje, docierając aż do ćwierćfinału wielkoszlemowego French Open i stając się jedyną pozostającą w turnieju singlistką z naszego kraju.

Maja Chwalińska kiedyś i dziś

i

Autor: Hojny Artur Maja Chwalińska kiedyś i dziś

Maja Chwalińska zaskakuje wszystkich na kortach

Przed startem turnieju w Paryżu mało kto stawiał na to, że Polka, niebędąca w ścisłym topie rankingu, zajdzie tak daleko. Okazuje się jednak, że na korcie liczą się przede wszystkim aktualne umiejętności, a nie tylko liczby przy nazwisku. W czwartej rundzie Chwalińska bez kompleksów rozprawiła się z Francuzką Diane Parry, zwyciężając 6:3, 6:2 i wprawiając w osłupienie miejscowych kibiców, dzięki czemu po raz pierwszy w życiu zagra w wielkoszlemowym ćwierćfinale. Co ciekawe, to pierwszy przypadek od 2020 roku, gdy zawodniczka przebijająca się przez kwalifikacje doszła na ten etap w żeńskim Roland Garros.

Kolejną przeszkodą na jej drodze będzie Anna Kalinska. Rosjanka, z którą reprezentantka Polski zmierzy się w środę, 3 czerwca, również zadebiutuje na tym szczeblu paryskich rozgrywek.

Choć obecnie bazą treningową i życiową tenisistki jest Bielsko-Biała, jej sportowe początki nierozerwalnie wiążą się z Dąbrową Górniczą. To właśnie tam, jako młoda dziewczyna, rozpoczynała swoją przygodę z rakietą.

Jej talent po raz pierwszy zabłysnął podczas Talentiady, za której organizację odpowiadało Centrum Sportu i Rekreacji w Dąbrowie Górniczej. Główną rolę odegrał wtedy jej opiekun szkoleniowy, Paweł Kałuża.

– Tam trafiła pod skrzydła swojego pierwszego trenera Pawła Kałuży, który szlifował nasz tenisowy diamencik, który dzisiaj błyszczy na najważniejszych kortach Europy - mówi Bartosz Matylewicz, rzecznik prasowy UM W Dąbrowie Górniczej.

"Była najmniejsza w grupie. Już wtedy było widać, że ma w sobie coś wyjątkowego"

Sukces Mai Chwalińskiej nie jest zaskoczeniem dla Pawła Kałuży, jej pierwszego trenera, który obserwował rozwój tenisistki od najmłodszych lat na kortach w Dąbrowie Górniczej.

– Jestem dumny i bardzo zadowolony z postawy Mai na kortach w Paryżu. Cieszę się, że mogłem dołożyć małą cegiełkę do tego sukcesu. Ogląda się ją bardzo przyjemnie. Gra taki magiczny tenis i właśnie dlatego podbija teraz korty Roland Garros – mówi trener.

Jak wspomina, przyszła gwiazda polskiego tenisa już jako dziecko wyróżniała się na tle rówieśników.

– Była najmniejsza w grupie, leworęczna, bardzo skoncentrowana, zdyscyplinowana i niezwykle pracowita. No i potrafiła zrobić szpagat – śmieje się Kałuża.

Choć droga do wielkiego tenisa nigdy nie jest prosta, trener przyznaje, że talent Mai był widoczny od pierwszych treningów.

– Potencjał było widać od samego początku. Oczywiście nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy zawodnik zrobi wielką karierę. To był efekt wspólnej pracy, krok po kroku, etap po etapie. Im była starsza, tym większa była świadomość, że coś z tego będzie – podkreśla.

Lista sukcesów Chwalińskiej jeszcze z czasów juniorskich robi ogromne wrażenie. Razem z Igą Świątek zdobywała medale mistrzostw Europy i świata, a także wystąpiła w finale juniorskiego Australian Open.

– Było wicemistrzostwo Europy do lat 12, mistrzostwo Europy do lat 14, mistrzostwo świata do lat 16. Później Maja została również mistrzynią Europy do lat 16 i wicemistrzynią Europy do lat 18. Grała z Igą Świątek w finale juniorskiego Australian Open. Na ten sukces, który oglądamy dziś w Paryżu, po prostu sobie zapracowała – podsumowuje trener.

Dąbrowa Górnicza dopinguje Maję Chwalińską

Lokalna społeczność i włodarze Dąbrowy Górniczej są niesamowicie dumni ze wspaniałej postawy młodej sportsmenki.

– Jesteśmy w stałym kontakcie z rodzicami Mai, którzy w dalszym ciągu mieszkają w Dąbrowie Górniczej. Śledzimy jej poczynania, bardzo mocno trzymamy kciuki i na pewno w jakiś sposób będziemy starali się docenić jej osiągnięcia – mówi pełnomocnik prezydenta Dąbrowy Górniczej Bartosz Matylewicz.

Wydaje się bardzo prawdopodobne, że po paryskich zmaganiach samorządowcy zdecydują się na oficjalne uhonorowanie zawodniczki za jej niesamowite osiągnięcia.

Kiedy inne reprezentantki pożegnały się z turniejem, na placu boju pozostała tylko Maja Chwalińska, broniąc polskich barw w grze pojedynczej we Francji. Jej rewelacyjne występy sprawiły, że tenisowe media na całym świecie nie szczędzą jej pochwał.

Znawcy tenisa zaznaczają, że obecne sukcesy mogą być punktem zwrotnym w jej sportowym życiu. Polka imponuje nie tylko wynikami, ale przede wszystkim opanowaniem, boiskową inteligencją i bezkompromisowym tenisem, który sprawia ogromne problemy kolejnym przeciwniczkom.

Nadchodzące starcie to bez wątpienia najważniejszy moment w jej dotychczasowej przygodzie z zawodowym sportem. Ewentualna wygrana nad Anną Kalinską da jej przepustkę do półfinału jednej z najpotężniejszych imprez na świecie.

Taki sukces sprawiłby, że piękny sen zawodniczki pochodzącej ze Śląska trwałby nadal, zyskując jeszcze bardziej niezwykły charakter.

Maja Chwalińska kiedyś i dziś:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki