Spis treści
Hołd dla mistrza. Prawda wyjdzie na jaw
Film „Adam” zabierze nas w sentymentalną, ale i bolesną podróż do czasów, gdy skoki narciarskie dopiero stawały się naszą narodową obsesją. To nie będzie kolejna laurka, ale opowieść o młodym chłopaku z Wisły, który musiał zmierzyć się z niewyobrażalnym ciężarem. Produkcja ma ukazać dramatyczne zmagania z presją i własnymi słabościami, które targały przyszłym mistrzem na długo przed tym, jak pokochały go miliony. Widzowie zobaczą momenty zwątpienia, które mogły na zawsze przekreślić jego karierę.
Legendarny skoczek sam przyznaje, że to, co widzieliśmy w telewizji, to tylko wierzchołek góry lodowej.
– Skoki narciarskie to coś więcej niż widowisko w telewizji. To presja, samotność i momenty, w których wszystko zależy od jednej decyzji. Film pokazuje tę niewidoczną stronę mojej kariery – mówi legendarny skoczek.
Kto zagra Małysza? Wielkie nazwiska w obsadzie
Największe emocje budzi oczywiście pytanie: kto udźwignie ciężar zagrania ikony polskiego sportu? Twórcy postawili na świeżość i talent. Główną rolę powierzono Bartłomiejowi Deklewie, młodemu aktorowi, który zachwycił krytyków w „Absolutnych debiutantach”. To on ma oddać piekło emocji, przez które przechodził Małysz – od paraliżującego lęku po euforię zwycięstwa.
U jego boku zobaczymy prawdziwą plejadę gwiazd polskiego kina, co zapowiada aktorską ucztę:
- W rolę żony, Izabeli Małysz, wcieli się utalentowana Maja Szopa.
- Legendarny trener Apoloniusz Tajner zyska twarz Pawła Koślika.
- Menedżera Ediego Federera zagra niezawodny Tomasz Kot.
Na ekranie pojawią się również takie sławy jak Ireneusz Czop, Andrzej Kłak, Piotr Głowacki czy Dorota Pomykała. Reżyser Tomek Matuszczak zapowiada, że nie interesuje go pomnik, ale człowiek z krwi i kości. Film ma być szczery do bólu i oddawać realia Polski lat 90.
Kiedy premiera? Fani muszą uzbroić się w cierpliwość
Ekipa filmowa wchodzi właśnie w decydującą fazę. Przez trzy miesiące kamery będą pracować w Warszawie, Wiśle, Szczyrku, a nawet w niemieckim Oberstdorfie, by wiernie oddać zimową aurę tamtych lat. Twórcy stawiają sobie ambitny cel: pokazać skoki nie z perspektywy kamery telewizyjnej, ale oczami samego zawodnika – pełne emocji i adrenaliny.
– To duże wyzwanie produkcyjne. Chcemy pokazać widzom codzienność skoczka, jego dramaty i radości, a także wyjątkową atmosferę tamtej epoki – mówi Maciej Rzączyński, CEO East Studio, odpowiedzialnego za produkcję.
Widzowie będą musieli jednak poczekać na ten spektakl aż do 2027 roku. Za realizację odpowiada East Studio, twórcy głośnego „Broad Peak”, co daje nadzieję na światowy poziom realizacji. Dystrybucją zajmie się Monolith Films. Wszystko wskazuje na to, że „Adam” nie będzie tylko filmem o sporcie, ale poruszającą historią o samotności na szczycie, która zdefiniowała legendę.