Dramat przy ulicy księdza Drozdka
Wszystko wydarzyło się w środowy wieczór, 18 lutego. Około godziny 20:00 spokój mieszkańców ulicy księdza Drozdka w Kaletach został brutalnie przerwany. W jednym z domów jednorodzinnych wybuchł pożar, a sytuacja od początku wyglądała na bardzo groźną. Tarnogórska policja potwierdza, że zgłoszenie wpłynęło od przerażonych sąsiadów, którzy zauważyli gęsty dym wydobywający się z budynku. Zgłaszający podejrzewali, że w środku płonącego domu wciąż mogą znajdować się ludzie.
Na miejsce natychmiast ruszyli strażacy z OSP Kalety, OSP Żyglinek oraz jednostki z Tarnowskich Gór, wspierani przez policję i ratowników medycznych. Rozpoczęła się walka z żywiołem. Gdy ogień został opanowany, ratownicy weszli do środka, by przeszukać pogorzelisko.
Niestety, ich najgorsze obawy się potwierdziły. Na drugiej kondygnacji budynku odnaleziono ciało 67-letniej kobiety, która mieszkała tam samotnie. Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach poinformowało również o znalezieniu dwóch martwych psów.
- Wczoraj o godzinie 20:24 nasza jednostka została zadysponowana do pożaru budynku przy ul. Ks. Drozdka w Kaletach. Po dojeździe na miejsce zdarzenia do naszych zadań należało zlokalizowanie i ugaszenie zarzewi ognia, przeszukanie budynku. Niestety w zdarzeniu jedna osoba poniosła śmierć - przekazała Ochotnicza Straż Pożarna w Kaletach.
Śledczy badają przyczyny tragedii
Co doprowadziło do tego koszmaru? Na ten moment przyczyny pojawienia się ognia pozostają nieznane. Sprawą zajmują się policjanci pod nadzorem prokuratora, przy wsparciu biegłego z zakresu pożarnictwa. Prokurator obecny na miejscu tragedii zlecił przeprowadzenie sekcji zwłok kobiety, co ma pomóc w wyjaśnieniu okoliczności jej śmierci. Śledczy będą teraz szczegółowo odtwarzać przebieg wydarzeń, by ustalić, dlaczego doszło do tego dramatu.