Marika podbijała TVP. Co się z nią dzieje?
Marikę poznaliśmy wszyscy jako sympatyczną dziewczynę z charakterystycznymi warkoczami. Wylansowała wielki przebój w stylu reagge "Moje serce", a szybko upomniała się o nią telewizja. Jej oryginalny wygląd, inteligencja i empatia świetnie sprawdziły się w "The Voice of Poland". Ale po kilku latach sukcesów ślad o Marcie Kosakowskiej, bo tak naprawdę nazywa się Marika, zaginął.
Artystka skupiła się na życiu rodzinnym. Zaszła w ciążę. Wtedy okazało się, że urodziny dwóch chłopców. Przerosło ją to.
Marika brutalnie szczerze macierzyństwie: Trauma za traumą
Ja pragnęłam macierzyństwa, to na pewno. Ale kompletnie nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak duże zmiany zajdą w moim życiu, jak bardzo się wszystko pozmienia i że tego starego życia już nie będzie w zasadzie. Mam taką szczątkową pamięć z pierwszych dwóch lat mojego macierzyństwa, bo wydaje mi się, że to było tak trudne, że tam po prostu trauma goni traumę, przekroczenie przekroczenie
- opowiedziała Marika w podcaście "Bliżej" portalu Mamadu.pl.
Marika przeżyła szok na USG: "Ten człowiek wygląda bardzo dobrze, ten drugi również"
- Poszłam na USG sama. Pan doktor patrzy w ekran i nagle mu czoło marsowieje, mina rzednie, więc ja jestem przerażona i zadaję pytanie, co się dzieje, czy ten człowiek dobrze wygląda... Pan doktor chwilę jeszcze wstrzymuje akcję, po czym odwraca ku mnie ekran i mówi: "Ten człowiek wygląda bardzo dobrze, ale ten drugi również". I w tym momencie ja zaczynam płakać i jest to mieszanina ulgi, że nie straciłam ciąży, z szokiem, że jest jakiś drugi człowiek, i też z lękiem, bo w mojej rodzinie była ciąża bliźniacza, która skończyła się narodzinami dzieci, które niestety żyły tylko kilka dni - wyznała w rozmowie z Natalią Hołownią i Martyną Wyrzykowską.
ZOBACZ TAKŻE: Sandra Kubicka cierpi na zespół stresu pourazowego. Wszystko przez trudny poród
Straciła głos. Potrzebny był psychiatra
Po roku nadszedł pierwszy poważny kryzys. Marika nagle straciła głos.
Jak dzieci miały półtora roku, przydarzył mi się pierwszy w życiu taki poważny stan lękowy, który dotknął obszaru dla mnie bardzo cennego, a mianowicie emisji głosu, śpiewania. Straciłam cały rejestr piersiowy, mogłam mówić tylko taką histeryczną górką, nie mogłam w ogóle śpiewać… (...) I tak oto wylądowałam na kozetce pierwszy raz w życiu u psychiatry i dostałam leki przeciwlękowe, przeciwdepresyjne. Wygrzebywałam się z tego jakieś pół roku. Leki zadziałały, przebudowaliśmy dużo rzeczy w naszym funkcjonowaniu domowym
- wyznała Marika.
Ciężki poród Mariki. Jej bliźniaki to wcześniaki
Artystka miała też trudny poród. Zwłaszcza, że jej dzieci postanowiły przyjść na świat 8 tygodni za wcześnie.
- Jakież było moje zaskoczenie, kiedy na starcie 32 tygodnia o 6:00 rano odeszły mi wody i w popłochu, bez spakowanej żadnej torby, musiałam się udać do szpitala, w którym 10 godzin hamowano postępujący poród i w końcu do niego wieczorem doszło, bo nie udało się, mimo różnych medykamentów i procedur, zahamować sił natury. To nie tylko było przerażające i zaskakujące dla mnie, dla mojego męża również, ale też to zmieniło moje macierzyństwo - twierdzi Marika.
NIE PRZEGAP: Tatiana Okupnik o DRAMATYCZNYM porodzie: Rodziłam 33 GODZINY! Rozerwali mi ciało
Dziś wie, że trudno byłoby jej wrócić do telewizji. Jak sama zauważa, może nie być tam już dla niej miejsca.
Żeby zajść w ciążę, co mi się nie udawało przez kilka lat, dałam krok w tył. Ja przecież zrezygnowałam z prowadzenia programu w Prime Time, w telewizji, bo po naradzie z mamą uznałyśmy, że po prostu jestem w stresie, że jestem ciągle na diecie, że powinnam sobie dać trochę luzu, spokoju, pojeść masełka i wychillować. No bo jak ma się zagnieździć we mnie jakieś rozkoszne stworzonko w momencie, kiedy ja mam tam niegościnne warunki. To była poważna decyzja. I zbieram jej konsekwencje do dziś. Bo już nie ma tego miejsca (dla mnie w showbizie - przyp. red.) - mówi piosenkarka.
Zobaczcie w naszej galerii, jak wyglądają dziś synowie Mariki - Janek i Karol.