- To była wstrząsająca historia. W styczniu 1999 r. z Wisły wyłowiono ludzką skórę. Były to szczątki zaginionej od listopada 1998 r. Katarzyny Z. Już w 2000 r. umorzono śledztwo z powodu niewykrycia sprawców.
- Śledczy podjęli je na nowo 12 lat później. Wysiłki prokuratorów pozwoliły na wytypowanie sprawcy. W 2017 r. Robert Janczewski został zatrzymany, usłyszał zarzuty zabójstwa raz profanacji zwłok. Trafił oczywiście za kraty jako tymczasowo aresztowany. W dodatku został uznany za więźnia nieubezpieczonego, co skutkuje szczególnie ostrym rygorem aresztowym.
- W 2024 roku Sąd Apelacyjny uniewinnił Janczewskiego. Teraz mężczyzna domaga się gigantycznego zadośćuczynienia od państwa. Historię przypominamy w poniższym materiale.
Skórę Kasi wyłowili z Wisły. Tragiczna historia studentki z Krakowa
W 1999 roku załoga statku "Łoś" wyłowiła z Wisły ludzką skórę. Fragment ciała należał do Kasi, 23-letniej studentki religioznawstwa, która zaginęła kilka miesięcy wcześniej. O tej sprawie pisaliśmy m.in. w tym materiale. Do sprawy został zatrzymany Robert Janczewski. Stało się to dopiero w 2017 roku. W procesie przed Sądem Okręgowym w Krakowie pan Robert został uznany za winnego, ale obrońca Janczewskiego, mecenas Łukasz Chojniak odwołał się od wyroku i doszło do zmiany decyzji. W 2024 r. krakowski Sąd Apelacyjny uniewinnił od zarzutów Roberta Janczewskiego. Sędziowie stwierdzili, że nie ma jednoznacznych dowodów na sprawstwo zbrodni i rozstrzygnęli wszystkie wątpliwości na korzyść Roberta Janczewskiego.
Czytaj więcej: Oskórował ojca, studiował z Katarzyną Z., a wykluczono by był zabójcą. Szokujące doniesienia
Robert Janczewski chce ponad 22 milionów złotych
Teraz Janczewski domaga się zadośćuczynienia od państwa. Proces ruszył w Sadzie Okręgowym w Katowicach. Robert Janczewski nie chciał rozmawiać z mediami. Powiedział jedynie, że jest wrakiem człowieka przez to, co musiał przejść. Poruszał się z trudem o kulach, siedząc w ławie sadowej jego ciało drgało.
- Ten człowiek był przez Siedem lat w areszcie, był niszczony. Niszczony przez system. Nie ścigamy się na rekordy w wysokości zadośćuczynienia. Daję słowo że klient oddałby wszystko, żeby tego wszystkiego nie doświadczyć, nie oszczędzono mu tego i dlatego państwo powinno mu zadośćuczynić. 22 mln zł nie są wzięte z księżyca, zostały wyliczone na podstawie innych orzeczeń w podobnych sprawach. 7 lat niewinny człowiek z łatką zabójcy był niesłusznie aresztowany - mówił mecenas Chojniak.
W sądzie zeznania złożyła matka Janczewskiego. Opowiadała przez niemal trzy godziny, jaką gehennę przeżył jej syn za kratami. - Syn był przerażony, popadł w depresję, bał się innych więźniów, nie wychodził na spacery, nie chodził nawet do kaplicy na mszę, całymi dniami płakał. Bał się współwięźniów, więźniowie odnosili się do niego z dystansem i niechęcią, niektórzy nie chcieli być z nim w jednej celi, był nagabywany co zrobił, cały czas był atakowany, bombardowany tymi pytaniami, czuł się zaszczuty, wyizolowany, nie był pewny swojego dalszego losu - opisywała pani Maria przeżycia syna. - Docierały do niego informacje z mediów, że jest „Wampirem”, „Skórą”. Czuł wrogość całego społeczeństwa, był jak osaczone zwierzę, wszyscy się od niego odwrócili - wspominała mama Roberta Janczewskiego.
Sąd potrzebuje czasu
Matka podkreśliła, że Robert był przed aresztowaniem zdrowym jak na swój wiek mężczyzną i dbał o formę. Jego dzisiejszy stan zdrowia to zdaniem matki wynik pobytu za kratami, braku właściwego leczenia i nieludzkiego traktowania aresztanta. W procesie nastąpi teraz dłuższa przerwa. Sąd chce zgromadzić dokumentację medyczną, poprosić biegłych z kilku dziedzin o opinie oraz o akta sprawy karnej, które są w Sądzie Najwyższym w Warszawie, gdzie trwa kasacja od wyroku uniewinniającego.