Horror w krakowskim parku! Amstaff zagryzł jamnika, właściciel uciekł

2026-02-18 21:55

To miał być spokojny spacer w jednym z ulubionych parków krakowian, a zakończył się niewyobrażalnym dramatem. Sześciomiesięczny jamnik nie miał żadnych szans w starciu z agresywnym psem, która biegała bez nadzoru. Właściciele są zdruzgotani, ale to, co działo się zaledwie kilka metrów dalej, mrozi krew w żyłach jeszcze bardziej.

Amstaff

i

Autor: pixabay.com/ Pexels.com
Super Express Google News

Spacer zamienił się w koszmar

Dla wielu mieszkańców to miejsce jest oazą spokoju, ale tym razem krakowski Park Lotników Polskich stał się scenerią rozdzierających serce scen. Sześciomiesięczny jamnik o imieniu Wafel stracił życie w brutalnych okolicznościach. Agresywne zwierzę, puszczone samopas, zaatakowało bezbronnego szczeniaka w pobliżu Ogrodu Doświadczeń im. Stanisława Lema. Wszystko rozegrało się błyskawicznie, pozostawiając świadków w głębokim szoku.

Sekundy, które zmieniły wszystko

Zrozpaczeni opiekunowie Wafla postanowili nagłośnić sprawę w sieci, opisując kulisy tego tragicznego popołudnia. Z ich relacji wyłania się obraz skrajnej nieodpowiedzialności. Zwierzę – prawdopodobnie w typie amstaffa lub pitbulla – nie miała ani kagańca, ani smyczy. Właściciel agresora znajdował się daleko od swojego psa, a kiedy doszło do ataku, na ratunek było już za późno. Niewinna chwila nieuwagi doprowadziła do nieodwracalnej straty.

O krok od jeszcze większej tragedii?

Najbardziej przerażający w tej historii jest jednak fakt, że dramat rozegrał się w miejscu publicznym, w bezpośrednim sąsiedztwie placu zabaw. To strefa, która każdego dnia tętni życiem i jest pełna małych dzieci. Opiekunowie zagryzionego jamnika zwracają uwagę na mrożący krew w żyłach scenariusz – gdyby ofiarą rozjuszonego psa padło dziecko, skutki mogłyby być katastrofalne. Ich apel to krzyk rozpaczy i ostrzeżenie dla innych spacerowiczów.

Policja szuka właściciela agresora

Sprawa trafiła już w ręce służb. Jak donosi portal gazetakrakowska.pl, oficjalne zawiadomienie wpłynęło na komendę 17 lutego, tuż po tym, jak lekarz weterynarii potwierdził zgon szczeniaka w wyniku rozległych obrażeń. Mundurowi nie bagatelizują zagrożenia. Trwają intensywne czynności mające na celu ustalenie tożsamości właściciela psa, który doprowadził do tej tragedii.

Analizujemy sprawę. Na ten moment prowadzimy postępowanie z artykułu 77 Kodeksu wykroczeń, czyli niezachowanie środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, ale kwalifikacja czynu może ulec zmianie – powiedział w rozmowie z portalem kom. Piotr Szpiech z Komendy Miejskiej Policji w Krakowie.

Schronisko dla psów w Sobolewie zamknięte

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki