- Do tragedii doszło 11 lutego w Krakowie. Służby robiły wszystko, aby uratować 14-latkę. Niestety, finał okazał się tragiczny. Nastolatka z Ukrainy to kolejna ofiara tlenku węgla, zwanego "cichym zabójcą".
- 18 lutego odbył się pogrzeb Anastazji. W skromnej ceremonii uczestniczyło zaledwie kilka osób.
- Tę poruszającą historię opisujemy w materiale "Super Expressu".
Pogrzeb 14-letniej Anastazji w Małopolsce. To ofiara tlenku węgla
Nie ma nic boleśniejszego niż widok matki płaczącej nad szczątkami dziecka. Obywatele Ukrainy uciekli do Polski przed wojną. Rodzina 14-letniej Anastazji jakiś czas temu wprowadziła się do mieszkania na 3 piętrze w IV–kondygnacyjnym budynku przy ul. Armii Krajowej. - Mieszkanie wynajmowali, uciekli przed wojną - mówi dziennikarce "Super Expressu" sąsiad rodziny.
Dodaje, że 9 lat temu blok został przyłączony do miejskiej sieci ciepłowniczej - kto chciał, mógł zrezygnować z posiadania gazu w mieszkaniu. Nie wszyscy jednak chcieli ponosić dodatkowe koszty i pozostawili piecyki do podgrzewania ciepłej wody, czy kuchenki gazowe. Wiadomo, że w mieszkaniu, które wynajmowała rodzina gaz był i to on spowodował, że 14-latka znalazła się w śmiertelnej pułapce.
Nieprzytomną dziewczynkę znaleźli domownicy w łazience. Od razu wezwali na pomoc służby i otworzyli wszystkie okna. Strażacy zjawili się na miejscu błyskawicznie, blok w którym doszło do tragedii znajduje się w bliskiej odległości od siedziby Państwowej Straży Pożarnej. Lądował też helikopter. Niestety życia Anastazji nie udało się uratować. - Prowadzimy śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci - powiedziała w rozmowie z Super Expressem Oliwia Brożek–Michalec, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
Stężenie śmiertelnego gazu w mieszkaniu wynosiło 70 ppm. 14-latka jest 9 ofiarą czadu w Małopolsce od początku rozpoczęcie sezonu grzewczego.