Spis treści
Zakończenie śledztwa ws. śmierci prokuratora i jego syna w Rybniku
Gliwiccy śledczy zamknęli sprawę tragicznej śmierci byłego prokuratora apelacyjnego Jerzego Hopa oraz jego 41-letniego syna Łukasza. Przypomnijmy, że zwłoki obu mężczyzn odkryto 7 marca 2026 r. na terenie jednej z posesji w Rybniku.
Jak przekazała w rozmowie z Radiem Eska prokurator Agnieszka Bukowska z gliwickiej prokuratury okręgowej, po przeanalizowaniu zebranych dowodów jednoznacznie wykluczono zaangażowanie osób trzecich w to zdarzenie.
Początkowo śledztwo toczyło się pod kątem ewentualnego nieumyślnego doprowadzenia do śmierci mężczyzn. Jednak po zgromadzeniu pełnego materiału dowodowego, prokurator prowadzący sprawę zdecydował o jej ostatecznym umorzeniu.
– Postępowanie w tej sprawie zostało zakończone. Decyzją prokuratora śledztwo dotyczące nieumyślnego spowodowania śmierci Jerzego H. i Łukasza H., których zwłoki ujawniono 7 marca tego roku w Rybniku, zostało umorzone – przekazała radiu "ESKA" prokurator Agnieszka Bukowska.
Agnieszka Bukowska zaznaczyła, że wykonano szereg czynności dochodzeniowych, a szczególną uwagę zwrócono na dokumentację przygotowaną przez specjalistów z Zakładu Medycyny Sądowej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego z siedzibą w Katowicach.
– W toku postępowania przeprowadzono pełne postępowanie dowodowe. Dokonano szczegółowej analizy opinii Zakładu Medycyny Sądowej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Z opinii tej wynika, że nie ma dowodów pozwalających stwierdzić, iż do śmierci pokrzywdzonych przyczyniły się osoby trzecie – poinformowała Bukowska.
Biegli wyjaśniają przyczyny śmierci Jerzego Hopa i jego syna
Decydujące dla ostatecznych wniosków okazały się raporty z autopsji oraz szczegółowe analizy toksykologiczne i badania tkanek pod kątem zmian chorobowych.
– Jak wskazano w opinii sporządzonej na podstawie sekcji zwłok, oględzin, badań toksykologicznych oraz histopatologicznych, bezpośrednią przyczyną śmierci obu pokrzywdzonych była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa w przebiegu wychłodzenia – przekazała rzeczniczka gliwickiej prokuratury.
W świetle tych ustaleń, organy ścigania nie dopatrzyły się jakichkolwiek śladów ingerencji z zewnątrz, które mogłyby doprowadzić do zgonu ojca i syna.
Wyniki pierwszej sekcji zwłok nie przyniosły odpowiedzi
Odkrycie ciał 68-letniego Jerzego Hopa i jego o 27 lat młodszego syna na początku marca, odbiło się szerokim echem. Zmarłych znaleziono na terenie ich własnego domu w Rybniku.
Wstępne oględziny ciał nie pozwoliły patomorfologom na postawienie jasnej diagnozy dotyczącej przyczyn zgonu. Z uwagi na brak rozstrzygających wniosków z pierwszej sekcji, konieczne okazało się przeprowadzenie bardziej zaawansowanych badań z zakresu toksykologii i histopatologii.
Z informacji opublikowanych przez "Dziennik Zachodni" wynika, że w badanych próbkach krwi wykryto ślady alkoholu izopropylowego i kwasu p-hydroksymasłowego. Mimo to, prokuratura nie uznała tych substancji za główny powód śmierci. Zgodnie z ostatecznym raportem medycznym, kluczowym czynnikiem prowadzącym do tragedii była gwałtowna niewydolność układu krążenia i oddychania, która wystąpiła na skutek silnego wychłodzenia ciał.
Decyzja o zakończeniu śledztwa stanowi finał jednego z najszerzej komentowanych śledztw na Śląsku w ostatnich miesiącach.