Tajemnicza śmierć 61-latka w Myszkowie. "Paliły się jedynie zwłoki". Jest przełom w śledztwie
Sprawa tajemniczej śmierci 61-letniego mężczyzny, którego ciało znaleziono w płonącym budynku gospodarczym przy ulicy Ogrodowej w Myszkowie, doczekała się przełomu. Prokuratura zakończyła analizę wyników sekcji zwłok i przekazała najważniejsze ustalenia dotyczące okoliczności tragedii.
Prokuratura Rejonowa w Myszkowie przekazała "Super Expressowi", że śledztwo nie wykazało udziału osób trzecich w śmierci 61-latka. Jak poinformowała, wyniki sekcji zwłok potwierdziły, że bezpośrednią przyczyną zgonu były rozległe poparzenia.
Nieoficjalnie udało nam się również ustalić, że mężczyzna miał we krwi blisko 5 promili alkoholu.
Polecany artykuł:
Tragiczny pożar w Myszkowie
Przypomnijmy, do dramatycznego zdarzenia doszło w czwartek, 14 maja, wieczorem przy ulicy Ogrodowej w Myszkowie. Po godzinie 20 służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o pożarze budynku gospodarczego. Na miejsce natychmiast skierowano strażaków oraz inne służby ratunkowe.
Jak przekazali strażacy, zgłoszenie wpłynęło dokładnie o godzinie 20:31. Ogień pojawił się wewnątrz murowanego budynku gospodarczego o wymiarach około 12 na 8 metrów i wysokości około 5 metrów.
W trakcie rozpoznania strażacy dokonali tragicznego odkrycia. W środku znajdowały się płonące zwłoki 61-letniego mężczyzny.
Jak wynikało z informacji przekazanych przez Państwową Straż Pożarną w Myszkowie, ze względu na stan poszkodowanego odstąpiono od udzielania pomocy medycznej. Strażacy przeszukali cały budynek, aby upewnić się, że w środku nie ma innych osób.
Szczególnie zagadkowy był fakt, że – według wstępnych ustaleń – pożarem objęte było wyłącznie ciało mężczyzny. Ogień nie rozprzestrzenił się na cały budynek gospodarczy ani na sąsiednie zabudowania, co od początku rodziło wiele pytań dotyczących przebiegu tragedii.
Te kobiety poszukiwane są przez służby:
Akcja gaśnicza trwała wiele godzin
Akcja służb trwała kilka godzin i zakończyła się dopiero po północy, około godziny 00:12. Na miejscu pracowali strażacy, policjanci oraz śledczy, którzy zabezpieczyli ślady i rozpoczęli wyjaśnianie okoliczności zdarzenia.
Początkowo śledztwo miało odpowiedzieć na pytanie, jak doszło do pojawienia się ognia oraz czy do śmierci 61-latka mogły przyczynić się osoby trzecie. Najnowsze ustalenia prokuratury wykluczają jednak taki scenariusz.
Śledczy potwierdzili, że mężczyzna zmarł wskutek rozległych poparzeń, a zgromadzony materiał dowodowy nie wskazuje na udział osób trzecich. Nieoficjalnie wiadomo również, że w chwili śmierci 61-latek miał we krwi niemal 5 promili alkoholu.