Polecany artykuł:
Zabrzańska Spółdzielnia Mieszkaniowa w swoim najnowszym biuletynie chwali się kolejnymi termomodernizacjami i odnowionymi elewacjami bloków. Problem w tym, że po remontach Zabrze wyrasta na stolicę szkarady na Śląsku. Zgadzacie się z taką opinią?
Elewacje bloków pokrywają jaskrawe, rażące kolory, w dodatku często każdy z innej parafii. Niebieski, fioletowy, czerwony, seledynowy, na zabrzańskich osiedlach rządzi pstrokacizna. A to nie koniec, bo na ten rok ZSM zapowiada termomodernizacje kolejnych 24 budynków.
Kopalnia Guido w Zabrzu: Poziom 355 otwarty. Czeka na Was "Szychta" [ZDJĘCIA, WIDEO]
Pani Katarzyna mieszka na Zaborzu, to tutaj w ostatnim czasie najwięcej bloków przeszło metamorfozę. Przy ul. Struzika każdy budynek jest w innym kolorze.
- Codziennie muszę oglądać ten paskudny, pomarańczowy budynek. Nie rozumiem, jak można było wpaść na tak chory pomysł? To nie jest w żaden sposób ładne, tylko gryzie w oczy - zauważa.
Podobnego zdania są inni mieszkańcy Zaborza, dla których tym razem spółdzielnia stanowczo przesadziła. - Jeśli komuś podobają się takie kolory, proszę bardzo, niech sobie tak pomaluje mieszkanie - skarży się pan Tomasz. - Nie mówię, że wcześniej było lepiej, szarzyzna i odrapana elewacja też nie była ładna, ale renowacje można było zrobić z głową - dodaje.
Problem nie tylko Zabrza
Tomasz Wagner, architekt z Politechniki Śląskiej zauważa jednak, że wszechobecna postrokacizna, to nie tylko zabrzański problem, a nawet nie tylko polski.
- Jest kwestia krajów bloku wschodniego. To samo jest w Czechach, Słowacji czy na Węgrzech. Jesteśmy na tym samym etapie. Wszyscy się termomodernizujemy na potęgę.
Tyle, że jak podkreśla, termomodernizacja to jest tylko mały wycinek tego, co od dawna robi się w krajach zachodnich, takich jak Holandia, Anglia czy Francja.
- Restrukturyzacja osiedli nie ogranicza się do termomodernizacji, ale zadbania o całą przestrzeń. W niektórych budynkach ścina się piętra, uwydatnia się charakterystyczne elementy bryły, dodając szkło i stal. U nas bloki traktuje się jako kartonowe pudełka, które można pomalować w esy floresy - dodaje.
Nie wiemy co jest ładne
Ale źródło problemu tkwi w dwóch miejscach. Zdaniem Tomasza Wagnera nikt nas przez lata nie nauczył tego co jest ładne z jednej strony, a z drugiej, mamy totalny chaos legislacyjny, który pozwala na tego typu kwiatki.
Miasta Śląska i Zagłębia z drona. Rozpoznacie swoje miejscowości? [ZDJĘCIA]
- Schemat myślowy jest prosty, było szare, jest kolorowe, było brudno, jest czysto, więc pozornie wszystko jest ok. Ale jakoś, kiedy odwiedzamy miasta Europy Zachodniej czujemy się w nich dobrze, jesteśmy zrelaksowani. A nasza przestrzeń publiczna męczy nas psychicznie - analizuje.
Niestety pstrokacizna i przypadkowość wynika też z tego, że nie ma koordynacji między miastami, a nawet dzielnicami czy osiedlami. W większości miast wciąż brakuje plastyka miejskiego. Dlatego każdy buduje i maluje jak chce i gdzie chce.