Wewnętrzny dialog towarzyszy nam każdego dnia. Komentujemy swoje decyzje, emocje i wygląd, często nawet nie zauważając, jak surowego języka używamy. „Nie czuję się dziś najlepiej” opisuje chwilowy stan. „Jestem nieatrakcyjna” brzmi już jak ocena całej osoby. Kiedy podobne komunikaty pojawiają się regularnie, mogą zacząć kształtować sposób, w jaki siebie postrzegamy.
To, jak zwracamy się do siebie, może wpływać również na nasze emocje. Badanie opublikowane w Scientific Reports wykazało, że mówienie do siebie w trzeciej osobie, na przykład przy użyciu własnego imienia, pomagało uczestnikom nabrać psychologicznego dystansu i zmniejszało ich emocjonalną reaktywność. Nie chodzi więc o przekonywanie siebie na siłę do pozytywnego myślenia, ale o zrobienie kroku w tył i spojrzenie na własne emocje z nieco większą łagodnością.
Wobec innych jesteśmy bardziej wyrozumiałe niż wobec siebie
Patrząc na bliską osobę, widzimy nie tylko jej wygląd, ale także sposób, w jaki się uśmiecha, mówi i porusza. Dostrzegamy jej charakter, styl, poczucie humoru i energię. Wobec siebie potrafimy stosować zupełnie inną miarę. Jeden szczegół przyciąga uwagę i zaczyna przesłaniać wszystko inne. To, co dla nas staje się źródłem niepewności, dla otoczenia może być zupełnie nieistotne albo po prostu stanowić część naszej indywidualności. Nie chodzi przy tym o to, by codziennie zachwycać się własnym odbiciem. Chodzi raczej o zauważenie momentu, w którym zwykła obserwacja zmienia się w surowy osąd.
– W mojej pracy wygląd, styl i sposób, w jaki się prezentuję, mają duże znaczenie, dlatego często oceniam to, jak wyglądam. Mimo że poświęcam czas na stylizację i dbanie o siebie, w mojej głowie nadal pojawia się krytyczny głos i nie zawsze czuję się pewnie. Jednocześnie łatwo przychodzi mi docenianie i komplementowanie przyjaciółek czy znajomych, a wobec siebie potrafię być znacznie surowsza. Widzę też, że takie myśli wpływają później na mój nastrój i sposób funkcjonowania. Dlatego chciałam wziąć udział w tej kampanii i pokazać kobietom, które również słyszą swojego wewnętrznego krytyka, że nie są z tym same. Czasem
potrzebujemy usłyszeć: jesteś piękna, wyglądasz świetnie, nie oceniaj się tak ostro. Jesteś super kobietą – nie tylko ze względu na wygląd, ale także na to, kim jesteś – mówi Joanna Horodyńska.
Pewność siebie nie oznacza braku wątpliwości
Pewność siebie nie musi oznaczać, że kompleksy znikają. Może polegać na tym, że zauważamy własne wątpliwości, ale nie pozwalamy im decydować o tym, jak siebie widzimy. Można mieć gorszy dzień i nie podważać własnej atrakcyjności. Można dbać o włosy, makijaż czy ubrania nie dlatego, że bez nich jest się niewystarczającą, lecz dlatego, że pomagają wyrażać siebie i poprawiają samopoczucie.
Cztery kobiety, jeden krytyczny głos
W kampanii społecznościowej marek JEMIOL i L’Oréal Professionnel wystąpiły Joanna Horodyńska, Marta Dann, Dorota Szelągowska oraz Magdalena Ciarka. W jej ramach powstał film pokazujący bohaterki w codziennych sytuacjach, którym towarzyszą wewnętrzne monologi pełne wątpliwości.
Każda z kobiet wnosi do projektu własną osobowość, doświadczenie i sposób wyrażania siebie. Film pokazuje, że samokrytyczny głos może pojawiać się niezależnie od wieku, stylu czy pewności, z jaką jesteśmy postrzegane przez innych.
Przesłanie kampanii podsumowują słowa: „Może problem nigdy nie był w tym, jak wyglądasz. Tylko w tym, jak do siebie mówisz”.