Róż to policzków pasuje o każdej porze roku. Wiele osób jednak zaczyna po niego sięgać właśnie jesienią i zimą. Rumiane, lekko zaczerwienione policzki do makijażowy hit od kilku sezonów. Czy można wyobrazić sobie coś bardziej przytulnego i kojarzącego się z tą pora roku niż policzki muśnięte różem schowane w mięciutkim golfie?
Historia różu do policzków jest równie długa i barwna jak jego paleta odcieni. Już w starożytnym Egipcie kobiety, a nawet mężczyźni, używali czerwonej ochry i gliny, aby nadać policzkom i ustom intensywny kolor. W starożytnej Grecji i Rzymie popularne były naturalne barwniki, takie jak sok z morwy czy buraków, które miały symbolizować zdrowie i młodość. W epoce elżbietańskiej, gdy ideałem była alabastrowa cera, róż był często kojarzony z niższymi klasami społecznymi lub aktorkami, choć wciąż używano go w ukryciu. Prawdziwy renesans różu nastąpił w XVIII wieku we Francji, gdzie zarówno damy, jak i dżentelmeni nie stronili od intensywnych, wręcz teatralnych rumieńców, często uzupełnianych o muszki. W epoce wiktoriańskiej, pod wpływem królowej Wiktorii, zapanowała moda na naturalność, a makijaż, w tym róż, był uznawany za niestosowny. Dopiero XX wiek, wraz z rozwojem kina i mody, przyniósł powrót różu do łask, który od tamtej pory stale ewoluuje, oferując niezliczone formuły i odcienie, by sprostać każdej potrzebie i stylowi.
W przeciwieństwie do letnich miesięcy, kiedy nasza skóra naturalnie nabiera złocistego odcienia, zima często wiąże się z bledszą karnacją. Róż do policzków to magiczny pędzel, który potrafi to zmienić. Odpowiednio dobrany i zaaplikowany, dodaje twarzy ciepła, konturuje ją i sprawia, że wyglądasz na wypoczętą i pełną energii, nawet jeśli ostatnie noce były krótkie. Nie chodzi o to, by stworzyć teatralny rumieniec, ale o subtelne podkreślenie kości policzkowych i nadanie cerze zdrowego, naturalnego "flush". W zimowym makijażu, gdzie często dominują matowe podkłady, róż staje się kluczowym elementem przywracającym twarzy trójwymiarowość i promienność.
Lekko zaróżowione policzki to zdecydowanie gorący trend w zimowym makijażu. Latem stawiamy przede wszystkim na produkty opalizujące i rozświetlające, jednak zimą absolutnie rządzi róż. Wiele osób boi się tego typu kosmetyków i raczej unika ich w swoim dziennym makijażu. To błąd, róż na policzkach potrafi dodać zdrowego wykończenia skórze. Na rynku dostępnych jest wiele różnych formuł, każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie.
CHARLOTTE TILBURY Airbrush Flawless Blush Blur
Airbrush Flawless Blush Blur to róż w pudrze, który pomaga optycznie wygładzić skórę, jednocześnie nadając policzkom kolor i wymiar. Zapewnia trwałość do 16 godzin*, gwarantując długotrwały efekt. Jego niezwykle drobna, zmikronizowana i lekka formuła łatwo się rozprowadza, tworząc miękki, rozproszony efekt, który podkreśla naturalny blask cery.
SEPHORA COLLECTION Colorful Blush Glaze
Colorful Blush Glaze łączy w sobie róż do policzków i rozświetlacz o jedwabistej konsystencji o łatwej w aplikacji formule, która nie pozostawia śladów. Intensywnie napigmentowana formuła o wielowymiarowym połysku zapewnia żywy kolor z ultra promiennymi refleksami już od pierwszej aplikacji. Efekt? Połyskujący kolor, który mieni się w świetle i pozostawia błyszczący efekt na kościach policzkowych.
PIXI Pixi Liquid Glow
On‑the‑Glow LiquidGlow powraca w nowej, płynnej formule serum, stworzonej dla natychmiastowego efektu promiennej, zdrowej cery. Połączenie energetyzującego żeń‑szenia, odżywczych ekstraktów owocowych i intensywnie nawilżających humektantów sprawia, że skóra wygląda świeżo już po aplikacji. Rozświetlające pigmenty i wygładzające peptydy dodają naturalnego blasku i poprawiają wygląd cery od pierwszego użycia.