- Jak wskazuje czasopismo Frontiers in Psychology, ciągłe odrabianie lekcji za dziecko obniża jego pewność siebie i przynosi słabsze oceny
- Wspólne spędzenie z uczniem tylko pięciu pierwszych minut przy biurku to sprawdzona metoda pomagająca w szybkiej nauce samodzielności
- Badania potwierdzają, że maluch w pierwszych latach szkoły nie powinien spędzać nad domowymi zeszytami więcej niż dwadzieścia minut dziennie
- Zgłaszanie ogólnej liczby błędów na kartce zamiast wytykania ich palcem bardzo ułatwia codzienne i mądre pomaganie dziecku w lekcjach
Dlaczego odrabianie lekcji za dziecko to zły pomysł? Wyjaśniamy
Wielu rodziców siada z maluchem do biurka i zamiast tylko wspierać, z czasem całkowicie przejmuje stery. Często z rozpędu poprawiamy błędy od razu albo podajemy gotowe rozwiązania, żeby po prostu szybciej skończyć i mieć wolny wieczór. Takie nadmierne kontrolowanie sprawia jednak, że odrabianie lekcji za dziecko przestaje być obowiązkiem ucznia, a staje się uciążliwym problemem mamy lub taty.
Jak możemy przeczytać na łamach czasopisma Frontiers in Psychology, takie ciągłe wtrącanie się w lekcje przynosi odwrotny skutek do zamierzonego. Zbyt duża pomoc rodzica sprawia, że dzieci tracą pewność siebie, czują się mniej kompetentne i w efekcie mają słabsze oceny ze sprawdzianów. Uczeń podświadomie czuje, że nie wierzymy w jego możliwości, co odbiera mu chęci do nauki i sprawia, że przy każdym zadaniu czeka tylko na naszą podpowiedź.
Jak mądrze pomagać dziecku w lekcjach? Metoda pierwszych minut
Dobrym pomysłem jest spędzenie z dzieckiem tylko pierwszych pięciu minut nauki, żeby pomóc mu dobrze i spokojnie zacząć pracę. Warto na początku zapytać, co dokładnie uczeń ma do zrobienia na dany dzień, i wspólnie przejść przez jeden lub dwa pierwsze przykłady. Kiedy upewnimy się, że maluch rozumie polecenie, najlepiej wstać i odejść, zostawiając mu wolną przestrzeń do działania. Zamiast siedzieć nad głową pociechy, można nastawić zwykły kuchenny minutnik i umówić się, że sprawdzimy wyniki dopiero wtedy, gdy urządzenie zadzwoni. Dzięki temu naturalnie pokazujemy, że to jest praca dziecka, a my jesteśmy obok tylko w razie jakichś większych kłopotów.
Nauka samodzielności przy biurku. Co warto robić każdego dnia?
Przejście od wspólnego ślęczenia nad książkami do pełnej niezależności wymaga czasu i cierpliwości, dlatego warto wprowadzić w domu kilka prostych nawyków:
- dawanie czasu na samodzielne znalezienie odpowiedzi, gdy uczeń zatnie się na jakimś trudnym słowie lub zadaniu
- powstrzymanie się od natychmiastowego poprawiania błędów w trakcie czytania na głos
- zgłaszanie poprawek ogólnikami, na przykład mówiąc, że na stronie są trzy błędy, zamiast wskazywać je palcem
- nagradzanie dziecka drobnymi przyjemnościami za samodzielne zadanie domowe wykonane w wyznaczonym czasie
Taki stały schemat działania uczy cierpliwości i pozwala dziecku samemu odkrywać własne potknięcia. Kiedy uczeń sam zauważy i poprawi swój błąd, zapamięta prawidłową odpowiedź na znacznie dłużej.
Za trudne zadanie domowe. Kiedy warto porozmawiać z nauczycielem?
Czasami mimo naszych najlepszych chęci dziecko płacze nad zeszytem i nie potrafi ruszyć z miejscem. Istnieje zasada, która mówi, że uczeń powinien być w stanie samodzielnie rozwiązać około siedemdziesięciu procent zadania domowego. Jeśli twoje dziecko nie jest w stanie tego zrobić bez ciągłego tłumaczenia i prowadzenia za rękę, to najpewniej materiał jest po prostu źle dobrany do jego obecnych umiejętności. Zamiast odrabiać te ćwiczenia za niego, znacznie lepiej będzie umówić się na spotkanie w szkole i poprosić nauczyciela o zadania, które faktycznie pomogą dziecku w utrwaleniu wiedzy bez zbędnego stresu. Warto przy okazji pamiętać, że w pierwszych latach szkoły lekcje w domu nie powinny zajmować maluchowi więcej niż dziesięć do dwudziestu minut dziennie.
Źródła: