Maluch nie chce siedzieć w wózku. Skąd to się bierze?

Maluch, który nie chce siedzieć w wózku, rzadko robi to rodzicom na złość. Po rozpoczęciu chodzenia silniej potrzebuje ruchu, oglądania świata z bliska i decydowania o kierunku spaceru. Protest może też nasilać się wtedy, gdy wózek kojarzy się z końcem zabawy, zmęczeniem albo niewygodą.

Nogi dziecka leżącego w wózku spacerowym. O powodach niechęci malucha do jazdy w wózku przeczytasz na SE.
Autor: Getty Images Wymyśliła wirtualny spacer, aby uśpić dziecko. "To działa!"
  • Po rozpoczęciu chodzenia wózek często przegrywa z potrzebą ruchu i samodzielnego poznawania świata
  • Protest nasila się przy przejściach, zwłaszcza gdy zabawa na placu zabaw się kończy
  • Nagła odmowa może wynikać z ucisku pasów, zmęczenia, hałasu lub przegrzania
  • Pasy powinny pozostać zapięte, a czas chodzenia warto planować w bezpiecznych miejscach
"Jak zrobić fajne urodziny dla dziecka w domu?" - Królowe Matki odc. 8

Dlaczego maluch odrzuca wózek?

Dziecko w drugim roku życia coraz częściej chce chodzić, biegać, zatrzymywać się przy liściach czy podnosić kamyki. Wózek ogranicza wtedy możliwość sprawdzania nowych umiejętności i samodzielnego odkrywania otoczenia. Taka odmowa zwykle nie oznacza złośliwości, lecz może być naturalnym elementem rosnącej samodzielności.

Około 14. miesiąca życia dzieci zaczynają wyraźnie stawiać na swoim i chcą decydować o przebiegu spaceru. Spacer można więc podzielić na krótkie odcinki: trochę chodzenia w bezpiecznym miejscu, a potem powrót do wózka. Dobrze sprawdzają się małe wybory, na przykład decyzja, którą maskotkę zabrać albo czy najpierw dziecko przejdzie do ławki, czy do drzewa.

Dlaczego zmiana zabawy wywołuje płacz?

Najwięcej protestów pojawia się często nie podczas samej jazdy, ale w chwili kończenia atrakcyjnej zabawy. Przejście z placu zabaw, trawnika czy kałuż do siedzenia w wózku może być dla malucha nagłą i nieprzyjemną zmianą. Dziecko nie ma jeszcze dojrzałych sposobów radzenia sobie z rozczarowaniem, dlatego reaguje płaczem, wyginaniem się lub złością.

Pomaga uprzedzanie o tym, co wydarzy się za chwilę. Zamiast nagle podnosić dziecko, można powiedzieć: „jeszcze trzy zjazdy, potem idziemy do wózka”. Przydatny bywa też krótki rytuał pożegnania miejsca, na przykład pomachanie placowi zabaw albo schowanie znalezionego patyka do kosza wózka.

Podczas silnego buntu zrezygnuj z długich tłumaczeń i negocjacji. Wystarczy krótko nazwać emocję, na przykład: „widzę, że chcesz jeszcze zostać”, a potem spokojnie przeprowadzić ustaloną zmianę. Rozmowę o tym, co było trudne, warto zostawić na moment, gdy dziecko już się uspokoi.

Nagła niechęć do wózka może oznaczać dyskomfort lub nadmiar bodźców

Jeśli maluch wcześniej chętnie jeździł, a nagle zaczął stanowczo odmawiać, warto najpierw sprawdzić proste przyczyny. Uciskać mogą pasy, pielucha, buty, szew ubrania albo źle ustawione oparcie, a dodatkowo dziecko może być głodne, senne lub przegrzane. Protest może też częściej pojawiać się w hałasie, tłumie i ostrym świetle, dlatego dobrze obserwować, czy powtarza się w konkretnych miejscach lub porach. Gdy odmowie jazdy towarzyszą gorączka, ból, wymioty czy osłabienie, niezbędna jest pilna konsultacja z pediatrą.

Jak uniknąć codziennej walki o wózek?

Wózek nie musi oznaczać siedzenia przez całe wyjście, jeśli warunki pozwalają na bezpieczne chodzenie obok opiekuna. Krótkie przerwy na ruch mogą zmniejszyć nudę i ułatwić późniejszy powrót do siedzenia. W zatłoczonych miejscach, przy ulicy, na schodach czy podczas pośpiechu granica powinna być jednak jasna: dziecko jedzie w wózku.

Nawet gdy maluch protestuje, pasy powinny być zawsze zapięte podczas jazdy. Wiercenie się stwarza ryzyko upadku, dlatego nie warto ulegać i odpinać szelek tylko po to, by uspokoić płacz. Najlepiej przed wyjściem zaplanować trasę, czas na swobodne chodzenie oraz momenty, w których powrót do wózka będzie konieczny.

Źródła:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki