- Jak czytamy w czasopiśmie Family Relations, presja na bycie idealnym rodzicem drastycznie rośnie przez codzienne oglądanie uśmiechniętych rodzin w internecie
- Zbyt mocne kontrolowanie każdego kroku malucha i nadopiekuńcze rodzicielstwo budzą w nim ogromny strach przed najmniejszą porażką
- Specjaliści z portalu The Open University przypominają, że wystarczająco dobry rodzic to taki, który daje dziecku przestrzeń na odrobinę zwykłej złości
- Pozwolenie dziecku na chwilę nudy w kolejce do zjeżdżalni świetnie uczy je radzenia sobie z trudnymi emocjami na co dzień
- Jak podkreśla serwis Scientific American, zwykła rozmowa z innymi o swoich domowych wpadkach pomaga szybko zrzucić z siebie ciężar perfekcji
Skąd bierze się presja na bycie idealnym rodzicem? Wyjaśniamy
Zewsząd zalewa nas masa porad i oczekiwań, które sprawiają, że wychowanie dziecka wydaje się niezwykle skomplikowanym wyzwaniem. Jak możemy przeczytać na łamach czasopisma Family Relations, dzisiejsi rodzice czują ogromny ciężar, by robić wszystko bezbłędnie i nie popełniać błędów. Presja na bycie idealnym rodzicem rośnie szczególnie mocno, gdy zaczynamy przeglądać media społecznościowe i w naturalny sposób porównywać się z innymi matkami oraz ojcami.
Dzieje się tak głównie dlatego, że bardzo często uzależniamy własną samoocenę od tego, czy nasze dziecko odnosi sukcesy na placu zabaw lub w przedszkolu. Kiedy widzimy w internecie piękne zdjęcia uśmiechniętych i zawsze czystych rodzin, łatwo odnieść wrażenie, że z naszym domowym życiem jest coś nie tak. Dodatkowo ciągły strach przed tym, czy maluch dobrze poradzi sobie w przyszłości, popycha nas do nadmiernego kontrolowania każdego jego kroku i zachowania.
Jak ciągłe dążenie do perfekcji wpływa na rozwój malucha?
Ciągłe poprawianie dziecka i organizowanie mu każdej minuty dnia może przynieść zupełnie odwrotny skutek do tego, o którym marzymy. Zamiast wychować pewnego siebie człowieka, ryzykujemy, że nasze nadopiekuńcze rodzicielstwo wywoła u niego spory niepokój i brak wiary we własne siły. Kiedy za wszelką cenę staramy się uchronić malucha przed każdym upadkiem czy zwykłym płaczem, on sam zaczyna bardzo bać się najmniejszej porażki. Dziecko uważnie nas obserwuje i z czasem może przestać cieszyć się ze swoich sukcesów, martwiąc się, że nigdy nie będzie wystarczająco dobre. Warto pamiętać, że każdy nasz ciągły stres i wewnętrzne napięcie w naturalny sposób przechodzą na zachowanie naszego potomka.
Wystarczająco dobry rodzic. Co to dokładnie znaczy w praktyce?
Zamiast gonić za nieosiągalnym ideałem, dobrze jest poznać mądre podejście, które opisał na portalu The Open University brytyjski pediatra. Chodzi o to, że wystarczająco dobry rodzic to taki, który jest emocjonalnie blisko dziecka, ale nie biega za nim przy każdym najmniejszym marudzeniu. Absolutnie nie chodzi tu o zaniedbywanie, ale o celowe danie maluchowi przestrzeni na odrobinę zwykłej frustracji, na przykład gdy musi chwilę poczekać na swoją kolej do zjeżdżalni lub na ciepły posiłek.
Ten na pozór niewinny czas oczekiwania jest niezwykle potrzebny, ponieważ uczy malucha cierpliwości i radzenia sobie z trudnymi emocjami na co dzień. Kiedy nie rzucamy wszystkiego, by pomóc przy każdym zburzonym zamku z klocków, dziecko powoli buduje swoją prawdziwą niezależność i pewność siebie. Prawda jest taka, że usuwanie z drogi malucha wszystkich możliwych przeszkód wcale nie jest dla niego dobrym rozwiązaniem na dłuższą metę.
Jak skutecznie odpuścić i wrzucić na luz w codziennym życiu?
Kiedy czujemy, że wymagamy od siebie stanowczo zbyt wiele i domowe obowiązki nas po prostu przytłaczają, warto wprowadzić w życie kilka prostych nawyków, które opisuje serwis Scientific American:
- szczera rozmowa z innymi rodzicami na placu zabaw o swoich codziennych trudnościach i wychowawczych wpadkach
- zwracanie się do samego siebie w myślach tak, jakby się pocieszało i uspokajało bardzo bliskiego znajomego
- skupienie się na tym, co ogólnie służy dziecku, zamiast surowego oceniania każdego swojego kroku na zasadzie wszystko albo nic
- przypominanie sobie o dobrych rzeczach i drobnych sukcesach, gdy tylko dopada nas wieczorna samokrytyka za bałagan w pokoju
Dobrym pomysłem może być również otwarte pokazywanie maluchowi, że my sami w pełni akceptujemy swoje błędy i wcale nie musimy być bezbłędni. Jeśli jednak czujemy, że głębokie poczucie porażki całkowicie nas przytłacza i nie mamy już siły na codzienne uśmiechy, warto rozważyć szczerą rozmowę z psychologiem.
Źródła:
- Family Relations (Wiley Periodicals LLC on behalf of the National Council on Family Relations): “Overprotective Parenting: Examining pressures to be perfect, social media comparisons, world instability and parent anxiety”
- The Open University (OpenLearn Create), “Attachment in the early years: 2.3 ‘Good-enough’ mothering”
- Scientific American — “How Perfectionism Hurts Parents and Their Kids”