Pacjenci z rakiem prostaty nadal bez dostępu do nowoczesnych terapii

2018-11-07 11:51
Pacjenci z rakiem prostaty nadal bez dostępu do nowoczesnych terapii
Autor: Shutterstock

Mimo oczekiwań osób chorych na zaawansowanego raka prostaty nadal nie podjęto decyzji o refundacji nowych leków na to schorzenie.  Wbrew nadziejom członków Stowarzyszenia UroConti  nie pojawiły się one na listopadowej liście refundacyjnej. Oznacza to, że polscy pacjenci nadal nie mogą w pełni korzystać  z nowoczesnych i bezpiecznych terapii.

Enzulatamid, bo o ten lek właśnie chodzi, decyzją ministerstwa zdrowia  używany  jest wyłącznie w późniejszym etapie leczenia, po chemioterapii. Stowarzyszenie Uro Conti postuluje, by  objąć go refundacją również dla pacjentów, którzy jeszcze nie byli jej poddawani. Obecnie  w pierwszej linii leczenia raka stercza refundowane są Polsce dwa leki: abirateron i dichlorek radu. Pod koniec lipca  Europejska Agencja Leków (EMA)  zakończyła procedurę oceny jednego z dwóch  leków  stosowanych w Polsce (dichlorku radu Ra223).  Z badań wynika, że może on zwiększać ryzyko złamania kości, a w skojarzeniu z  drugim refundowanym w Polsce  lekiem (octanem abirateronu) zwiększać ryzyko zgonu. 

Zawiedzione nadzieje

Wydawało się ,że realizacja tego celu jest już tylko formalnością. Pacjenci  uczestniczyli bowiem 27 sierpnia w posiedzeniu Rady Przejrzystości w sprawie oceny enzalutamidu w ramach programu lekowego: „Leczenie opornego na kastrację raka gruczołu krokowego u pacjentów niestosujących dotąd chemioterapii (ICD-10 C61)” oraz oceny zasadności zmian zapisów tego samego programu w zakresie kryteriów kwalifikacji do leczenia dichlorkiem radu. Dwa dni później ukazała się opinia, w której Prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji rekomendował objęcie refundacją enzalutamidu u pacjentów niestosujących dotychczas chemioterapii pod warunkiem obniżenia kosztów.  Uznał też za niezasadne zmiany programu w zakresie leczenia dichlorkiem radu tak długo, jak nie zostaną uwzględnione zalecenia EMA związane z bezpieczeństwem stosowania tego leku.

- Byliśmy niezwykle zbudowani niemal błyskawiczną reakcją Agencji na doniesienia z EMA i tempem prac Rady Przejrzystości - mówi Bogusław Olawski, przewodniczący sekcji prostaty Stowarzyszenia UroConti. - Liczyliśmy na to, że skoro sprawa rekomendacji rozstrzygnęła się w niecały miesiąc, to równie krótko potrwają negocjacje między ministerstwem zdrowia a producentem. Mieliśmy nadzieję, że już na listopadowej liście znajdziemy nowy lek.

Właściwie to członkowie Stowarzyszenia spodziewali się w krótkim czasie rozszerzenia możliwości leczenia nie o jeden a o dwa leki. Na początku września dostali bowiem pismo od producenta  z informacją, że złożył on wniosek o objęcie refundacją, w ramach programu (ICD-10 C61) kabazytakselu, jako istotnej alternatywy dla aktualnie dostępnych opcji terapeutycznych.

- Po niepokojących doniesieniach EMA dotyczących bezpieczeństwa terapii innymi lekami, cieszy nas każda kolejna opcja leczenia - dodaje Olawski.

Kolejny lek wyłączony

5 października pacjenci z UroConti otrzymali od firmy produkujące di chlorek radu  pismo z informacją, że Komisja Europejska (KE) zatwierdziła zmiany w Charakterystyce Produktu Leczniczego (ChPL) zalecane przez EMA.  - Czytamy w nim, że dichlorek radu „w monoterapii lub w skojarzeniu z analogiem hormonu LHRH jest wskazany do leczenia dorosłych pacjentów z przerzutowym, opornym na kastrację rakiem gruczołu krokowego (…) z objawowymi przerzutami do kości bez stwierdzonych przerzutów trzewnych, z progresją po uprzednim zastosowaniu co najmniej dwóch linii terapii systemowej (innych niż analogi LHRH) lub niekwalifikujących się do jakiegokolwiek dostępnego leczenia systemowego”. Wyrażamy uznanie dla szybkiej reakcji producenta, ale z tego, co rozumiemy, zmiana oznacza w praktyce, że lek będzie mógł być stosowany w Polsce wyłącznie po chemioterapii - mówi Bogusław Olawski. - Czyli w leczeniu przed chemioterapią nadal mamy monopol jednego leku!

W dalszej części zmienionej ChPL przysłanej przez producenta pacjenci czytają, że gdy w badaniu klinicznym dichlorek radu „był dołączany do octanu abirateronu i prednizonu/prednizolonu, obserwowano zwiększone ryzyko zgonu i złamań”.

Smutna rocznica

1 listopada minął rok od poszerzenia programu lekowego nowotworu złośliwego gruczołu krokowego.  Pacjenci nie mają jednak powodów do radości, bo, jak się okazuje, poszerzenie było jedynie pozorne. Brak zgody na sekwencyjne podawanie leków  (co oznacza, że jeśli pacjent był leczony jednym lekiem, to nie ma szans na inny, mimo że on również jest dostępny w ramach programu lekowego)  oraz zmiana ChPL dla dichlorku radu spowodowały, że w leczeniu przed chemioterapią, w przeciwieństwie do całej Europy, dostępny jest tylko jeden lek a zakaz sekwencyjności wyklucza wielu pacjentów odbierając im szanse na skuteczną terapię.

- Od roku otrzymuję telefony od zdesperowanych pacjentów, którzy najpierw ucieszyli się z informacji o szerokim wachlarzu leków po chemioterapii (trzy substancje) a potem zostali brutalnie sprowadzeni na ziemię, kiedy okazało się, że jeśli jeden lek u nich nie zadziała, to nie mają szansy na drugi, bo w Polsce obowiązuje zakaz sekwencyjności, o którym nigdzie na świecie nawet nikt nie słyszał! - mówi Bogusław Olawski. - Od roku walczymy z wiatrakami, bo ministerstwo albo nie odpowiada na nasze listy, albo wysyła urzędnicze odpowiedzi, z których nic nie rozumiemy i które w żaden sposób nie posuwają sprawy do przodu. Czas mija szybko, decyzje zapadają wolno albo wcale.

Podczas debaty „Wspólnie dla Zdrowia” na Forum Ekonomicznym w Krynicy minister Łukasz Szumowski mówił, że polski pacjent często przegrywa z czasem i wszystko dzieje się zbyt późno. Jak w  każdym innym nowotworze, w raku prostaty, ten czas jest szczególnie ważny. Pacjenci uważają, że właśnie nadszedł ten moment, by słowa ministra Szumowskiego przełożyć na czyny.

Materiał Informacyjny