- Afera z fałszowaniem dokumentów w szkole jazdy w Wojniczu nabiera tempa. Setki kierowców drżą o swoje uprawnienia do prowadzenia pojazdów.
- Starosta tarnowski rozpoczął proces cofania praw jazdy, a Samorządowe Kolegium Odwoławcze oddaliło pierwsze skargi od kursantów.
- Skutki działalności nieuczciwego instruktora mogą dotknąć nawet 350 osób, które zdobywały u niego wiedzę między 2018 a 2024 rokiem.
SKO podtrzymuje decyzje starostwa
Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Tarnowie wydało pierwsze decyzje w sprawie kursantów szkoły jazdy w Wojniczu, której właścicielem jest Dariusz B. Organ podtrzymał w mocy rozstrzygnięcia starostwa powiatowego o pozbawieniu kierowców dokumentów. Wynika to ze śledztwa prokuratury, która wnioskowała o ukaranie 44 osób. Uznano, że nie powinny one w ogóle przystępować do egzaminu państwowego, gdyż nie miały zaliczonych zajęć z pierwszej pomocy.
- Niestety przyszły dwie decyzje już te odwoławcze z SKO, podtrzymujące w pełni nasze wcześniejsze działania, czyli decyzję o cofnięciu praw jazdy. (...) Są to pierwsze dwie decyzje i w tej chwili już te prawa jazdy będą cofnięte. Jest bardzo obszerne uzasadnienie opierające się też na decyzjach z innych regionów w podobnych przypadkach. Są to pierwsze dwie decyzje, ale w tej chwili już te prawa jazdy będą cofnięte - informuje Jacek Hudyma, Starosta Tarnowski.
W efekcie ci pierwsi kierowcy definitywnie żegnają się z uprawnieniami. Została im jeszcze tylko jedna droga ratunku w postaci wniesienia skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Trzeba jednak pamiętać, że decyzja wydana przez SKO jest już prawomocna i natychmiastowo wykonalna.
Kolejne postępowania w toku
Sprawa ma ścisły związek z nieprawidłowościami w ośrodku kształcenia kierowców w Wojniczu. Sąd wydał już w tej sprawie prawomocny wyrok na właściciela biznesu za poświadczanie nieprawdy w dokumentacji medycznej. W oparciu o to orzeczenie prokurator wniósł do urzędu 44 sprzeciwy od decyzji administracyjnych zezwalających na posiadanie prawa jazdy.
Z 44 wskazanych kursantów, 34 postanowiło napisać odwołanie do SKO. Z kolei 8 osób nie złożyło dokumentów, dlatego decyzja starostwa uprawomocniła się i kierowcy ci musieli oddać uprawnienia. Jeden z kursantów już podjął decyzję o rozpoczęciu nowego szkolenia.
W tym samym czasie Starostwo Powiatowe w Tarnowie wszczęło postępowanie przeciwko kolejnym 9 kursantom. Był to efekt dodatkowych wniosków nadesłanych z prokuratury. Kierowcy ci mogą jeździć autami, dopóki sprawa nie przejdzie przez całą procedurę administracyjną.
"Dlaczego mam odpowiadać za czyjeś przestępstwo?". Dramat kierowców
Kursanci wpadli w szał po otrzymaniu pism ze starostwa, czując się oszukanymi. Głośno wyrażają swoją złość, tłumacząc, że o niczym nie wiedzieli i byli przekonani, że wszystko odbywa się lege artis. Przykładem jest Jowita Sowa, która legitymuje się dokumentem od pięciu lat.
- Ja nic nie zrobiłam i nie mam sobie nic do zarzucenia. Zrobiłam wszystko zgodnie z prawem, a że właściciel szkoły robił machloje, na to nie mam wpływu. Ja nawet tych dokumentów nie widziałam – podkreśla. Jak wyjaśnia, o sfałszowaniu jej podpisu na karcie egzaminu wewnętrznego i zaświadczeniu z kursu pierwszej pomocy dowiedziała się dopiero na policji - mówi pani Jowita Sowa.
Kobieta pracuje za kółkiem w rodzinnej firmie. Jeżeli urząd zabierze jej uprawnienia, automatycznie straci źródło zarobku. Pani Jowita zadeklarowała już walkę przed sądem. - „Skoro zdałam za pierwszym razem, to znaczy, że kwalifikuję się do ruchu drogowego” - twierdzi.
Starosta apeluje do ministerstwa o zmianę przepisów
Z oceną obecnych przepisów zgadza się starosta tarnowski, Jacek Hudyma. Z tego powodu zdecydował się on wysłać pisma do Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Ministerstwa Infrastruktury z apelem o przyjrzenie się tej sprawie i wprowadzenie stosownych poprawek.
- Prośba ta przede wszystkim dotyczyła tego, że kierowcy w takich wypadkach, jeżeli nie zawinili ze swojej winy, powinni mieć możliwość uzupełnienia ewentualnie tych egzaminów wewnętrznych czy szkolenia z udzielania pierwszej pomocy, a nie forma taka dość rygorystyczna, czyli forma odbierania im praw jazdy - tłumaczy starosta.
Ministerstwo Sprawiedliwości przekierowało wniosek do Ministerstwa Infrastruktury, które jest uprawnione do tworzenia nowego prawa o ruchu drogowym. Starosta tarnowski od razu podkreślił jednak, że nawet nowe zasady nie uratują poszkodowanych w wyniku tej afery. Prawo nie działa wstecz, dlatego ewentualna poprawka posłuży jedynie w przyszłości.