Zbigniew Stonoga

i

Autor: Wikipedia/wSensie.tv

Zbigniew Stonoga był w Piwnicznej-Zdroju. W tle ŚMIERĆ młodego człowieka

2020-05-02 19:34

Tragedia w Piwnicznej-Zdroju! 30-letni Maciej został znaleziony martwy w swoim domu, kilka dni po zatrzymaniu go przez policję w związku z awanturą jaką miał wszcząć w sklepie. Sprawą zainteresował się Zbigniew Stonoga, który oskarżył funkcjonariuszy o doprowadzenie do śmierci mężczyzny. Rzecznik KWP w Krakowie przedstawił inną wersję zdarzeń.

30-letni Maciej z Piwnicznej-Zdroju w niedzielę, 26 kwietnia miał wszcząć w sklepie awanturę po tym, jak kasjerka odmówiła mu sprzedaży alkoholu. Mężczyzna został zatrzymany przez policję, a nazajutrz prokurator przedstawił mu zarzuty. Jak stwierdził w rozmowie z portalem dts24.pl, mł. ins. Sebastian Gleń - rzecznik małopolskiej policji, Maciej w momencie zatrzymania był agresywny, wyzywał policjantów i demolował wnętrze radiowozu. Po przedstawieniu zarzutów mężczyzna miał zostać wypuszczony do domu w dobrej kondycji zdrowotnej. Tymczasem kilka dni później został znaleziony martwy przez swoich bliskich.

- Zastosowano wobec niego także środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego. Ciało mężczyzny znaleźli domownicy 1 maja. Zostało ono zabezpieczone do badań sekcyjnych - powiedział portalowi dts24.pl, Sebastian Gleń z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. 

Sprawą zainteresował się Zbigniew Stonoga, który twierdzi że Maciej zmarł wskutek zbyt mocnych środków przymusu bezpośredniego zastosowanych przez policjantów. Stonoga przyjechał do Piwnicznej-Zdroju i spędził w mieście kilka godzin wyjaśniając kulisy tragedii. Zapowiedział on również, że wkrótce opublikuje szerszy materiał z własnych ustaleń.

- Za moimi plecami TESCO. Kilka dni temu do tego sklepu w godzinach przeznaczonych dla seniorów przyszedł 30-letni mężczyzna. Pani odmówiła sprzedaży mu piwa, wywiązała się drobna sprzeczka, następnie mężczyzna wyszedł ze sklepu i udał się w kierunku domu. W tym czasie napotkała go wcześniej wezwana policja. Zabrano go całego i zdrowego z tego miejsca na komisariat. Z komisariatu miałby być wywieziony na izbę wytrzeźwień, ale policjanci stanęli w pobliskim lesie, 1,5 kilometra za miejscowością. Tak długo trzymali kolana na jego głowie, aż człowiek stracił przytomność. Maciek, 30-letni chłopak nie żyje. To kolejna interwencja policji w Polsce, która zakończyła się śmiercią - powiedział w nagranym filmiku Zbigniew Stonoga.

Czytaj Super Express bez wychodzenia z domu. Kup bezpiecznie Super Express KLIKNIJ tutaj!

Mężczyzna wpadł do śmietnika