14-letni "Bandyta" potrącił hulajnogą Amelkę. Dziewczynka walczyła o życie w szpitalu

Na jaw wychodzą nowe informacje dotyczące groźnego wypadku w Toruniu, w którym poważnie ucierpiała 7-letnia Amelka. Dziewczynka została potrącona przez 14-latka jadącego elektryczną hulajnogą i z ciężkimi obrażeniami trafiła do szpitala. Jak ustalił portal o2.pl, nastolatek jest wychowankiem domu dziecka we Włocławku, a hulajnoga, którą jechał, nie była jego własnością.

14-letni Bandyta potrącił hulajnogą Amelkę. Dziewczynka walczyła o życie w szpitalu
Autor: mat. policji, zdjęcie ilustracyjne/ Pixabay.com

14-latek potrącił 7-letnią Amelkę. Dziewczynka walczyła o życie

Do dramatycznego zdarzenia doszło 12 sierpnia w Toruniu. 14-latek poruszający się elektryczną hulajnogą potrącił 7-letnią dziewczynkę, która jechała na zwykłej hulajnodze. Po zderzeniu Amelka przewróciła się i uderzyła głową o beton. Obrażenia były na tyle poważne, że jej życie było zagrożone. Dziewczynka trafiła do szpitala. Według najnowszych informacji jej stan zdrowia poprawia się.

Portal o2.pl dotarł do osób znających nastolatka. Z ich relacji wynika, że 14-latek jest podopiecznym domu dziecka we Włocławku i wśród znajomych ma pseudonim „Bandyta”. Chłopak miał regularnie przyjeżdżać do Torunia, gdzie spotykał się ze znajomymi. W dniu wypadku przebywał w rejonie skateparku niedaleko przystani AZS. To właśnie tam miał wziąć elektryczną hulajnogę. Według relacji kolegi 14-latek chciał przejechać się pojazdem wyposażonym w siodełko. Mimo że nie dostał na to zgody, wsiadł na pojazd i odjechał. Przez dłuższy czas nie wracał, dlatego znajomi zaczęli go szukać. Wtedy dowiedzieli się, że nastolatek potrącił 7-letnią dziewczynkę.

Rozpędził hulajnogę i jechał slalomem między ludźmi. Ucierpiała dziewczynka

Według informacji o2.pl nastolatek miał mocno rozpędzić pojazd, a następnie stracić nad nim pełną kontrolę. Jechał slalomem pomiędzy znajdującymi się w pobliżu osobami. W pewnym momencie na jego drodze znalazła się 7-letnia Amelka. 14-latek nie zdołał jej ominąć i doszło do zderzenia.

Próbował uciec po wypadku. Jego sprawą zajmie się sąd rodzinny

Okazuje się, że elektryczna hulajnoga nie należała ani do 14-latka, ani nawet do kolegi, od którego ją wziął. Jej właścicielem miał być ojciec jednego z nastolatków. Dodatkową kwestią jest konstrukcja pojazdu. Hulajnoga była wyposażona w siodełko, co może mieć znaczenie przy jej prawnej kwalifikacji.

Według źródeł portalu po wypadku 14-latek i jego znajomi mieli próbować ukryć siodełko, aby uniknąć dodatkowych problemów. Nie powinno to jednak przeszkodzić w wyjaśnieniu okoliczności zdarzenia. Policja ma dysponować nagraniami pokazującymi wypadek oraz zeznaniami jego świadków. Jak wskazują funkcjonariusze, samo odnalezienie siodełka nie jest konieczne do udowodnienia czynu.

14-latek w chwili wypadku był trzeźwy. Po potrąceniu dziewczynki miał próbować oddalić się z miejsca zdarzenia, ale został zatrzymany przez świadków. Nastolatek pozostaje obecnie pod opieką pracowników domu dziecka.

Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?
LEWANDOWSKI POPEŁNIŁ BŁĄD PRZECHODZĄC DO CHICAGO FIRE?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki