Aleksandra Gładysiak, mieszkanka Włocławka w województwie kujawsko-pomorskim, w momencie nagrywania tego odcinka formalnie nadal widniała na liście osób poszukiwanych przez polską policję. 11 marca 2019 roku, jak co dzień rano spakowała się do szkoły w swój czarny plecak w kwiatki. Była ubrana w czarną bluzkę, granatową kurtkę, czarne spodnie i różowe adidasy. Z ustaleń śledczych wynika, że około godziny 8:15 wyszła z domu, miała do pokonania niedużą trasę, ponieważ szkoła znajdowała się niedaleko jej miejsca zamieszkania. 16-latka za kwadrans miała rozpocząć zajęcia, wystarczyło tylko pokonać niecały kilometr pieszo. Niestety, nigdy do celu nie dotarła. Julia Skrzypiec, wolontariuszka Fundacji Zaginieni, która na stronie internetowej organizacji bardzo szczegółowo opisała kulisy wydarzeń, po rozmowach z bliskimi Aleksandry, przekazywała że wychowawczyni nie powiadomiła o zaistniałej sytuacji starszej, przyrodniej siostry 16-latki, pani Agnieszki. Nieporozumienie wynikało z wcześniejszej nieobecności Oli w szkole, która dwa dni wstecz miała źle się poczuć i nie udać do placówki.
Pożegnalny SMS, przeprosiny dla rodziny. Aleksandra Gładysiak: "Odważyłam się odejść"
Nauczycielka myślała, że nastolatka po prostu nadal jest chora, natomiast jej siostra sądziła, że dziewczyna normalnie poszła do szkoły. W późniejszym śledztwie, kiedy przeanalizowano miejskie kamery monitoringu, wyszło na jaw, że około godziny 9:00 Aleksandra przechodziła przez bulwary we Włocławku, kierując się w stronę mostu imienia Edwarda Rydza-Śmigłego. Godzinę później miała podobno zapukać do drzwi mieszkania swojej matki, która przebywała tam ze swoim partnerem. Podobno spędziła u nich całą resztę dnia. Około godziny 19:00 kamery monitoringu znowu ją nagrały. Wyszła z mieszkania przy ulicy Lipnowskiej i ruszyła w stronę ulicy Łęgskiej, czyli tam, gdzie dom miała jej siostra. Znów przechodziła przez wspomniany most, lecz dalej monitoring jej nie uchwycił. Policyjny pies również zgubił trop w tym miejscu, to była ponadto ostatnia lokalizacja, w której namierzono logowanie telefonu nastolatki.
Poznaj więcej historii: Pokój Zbrodni
Zanim kontakt z Olą się urwał, o godz. 19:30 z jej komórki został rozesłany SMS o szokującej treści do bliskich. Za pozwoleniem pani Agnieszki, którego ta udzieliła fundacji Zaginieni, fragment wiadomości ujrzał światło dzienne. Treść ma charakter pożegnalny, 16-latka pisze w nim, że „odważyła się odejść”, choć SMS to nie jest najlepszy sposób na pożegnanie się. Przeprosiła rodzinę, wyznała prawdę o tym, że od dawna cierpi, każdego dnia. – Po prostu wszystko zaczęło mnie przerastać – podkreśliła. W długiej wiadomości Ola miała wskazywać na to, że chciałaby poczuć prawdziwą miłość ze strony rodziców, żeby tata był obok, żeby mieszkał z mamą. Czuła się niezrozumiana i odtrącona, nie chciała na ten temat rozmawiać, bo nie widziała w tym sensu.
- Przepraszam, że nie widziałam innego sposobu na rozwiązanie tego problemu, ale ja po prostu nie mogę dłużej, nie chcę dłużej cierpieć, mam dość, dość wszystkiego. Dziękuję za to, że mimo tych złych chwil, były też te dobre. Dużo dobrych wspomnień, ale demony przeszłości za bardzo mnie prześladowały. Będę tęskniła, ale nie chcę, żebyście wy tęsknili. Po prostu zapomnijcie – brzmiała część wysłanego SMS-a. Wszystko wskazywało na odebranie sobie życia przez ofiarę.
Fundacja Zaginieni, chcąc nakreślić tło wydarzeń i spróbować zrozumieć postawę nastolatki, ujawniła kulisy jej życia prywatnego. Aleksandra nie miała bowiem łatwego dzieciństwa. Z ustaleń wynika, że rodzice borykali się z różnymi problemami, przez które zaginiona, w wieku 6 lat, trafiła pod opiekę starszej, przyrodniej siostry, pani Agnieszki. Ta stała się ostatecznie jej opiekunką prawną, dziewczynkę odebrano bowiem matce. Mimo trójki własnych dzieci i kolejnej ciąży, kobieta wzięła Olę do siebie na stałe w 2008 roku. W międzyczasie ojciec maleństwa po rozstaniu z partnerką wyprowadził się do okolicznej miejscowości o nazwie Kruszyn. I choć początkowo starał się zachować kontakt z córką, to z czasem spotkania były coraz rzadsze. Kilka lat później mężczyzna zmarł, co mocno odcisnęło się na psychice Aleksandry. – Nie chciała uczestniczyć ani w jego pogrzebie, ani nie chciała odwiedzać jego grobu – opisywała fundacja Zaginieni, wskazując na to, że dla poszukiwanej było to bardzo duże przeżycie.
Rodzinny zgrzyt i problemy, o których Ola nikomu nie mówiła. "Znowu zamknęła się w sobie"
Kontakt z matką dziewczynka zaczęła odzyskiwać dopiero w czasach gimnazjum, wtedy też wróciła do wspomnień o tacie. Żałowała, że – tu cytat – „praktycznie w ogóle go nie znała”. Mama znalazła nowego partnera, a córka odwiedzała ich sporadycznie, najczęściej w weekendy. Jednocześnie nie miała zbyt wielu znajomych, najbliższymi przyjaciółmi były dzieci siostry i kilka osób ze szkolnych kręgów. Regularnie zwierzała się pani Agnieszce ze swojej życia, choć – jak się później okazało – być może nie mówiła wszystkiego, zwłaszcza w zakresie wewnętrznej walki, jaką musiała toczyć od dłuższego czasu. W 2018 roku Aleksandra dostała się do liceum plastycznego we Włocławku, to było jej spełnienie marzeń, ponieważ miała artystyczną duszę. Uwielbiała rysować, była wrażliwa i spokojna, chciała zostać w przyszłości architektem. Ale nagle zaczęła opuszczać się w nauce, wagarować, zrywać się z lekcji i ukrywać powody swojej nieobecności. Przestała rozmawiać z siostrą, zamknęła się w sobie, stała się niedostępna. Pani Agnieszka próbowała do niej dotrzeć, lecz nie chciała być zbyt natarczywa, dawała jej przestrzeń do przeżywania własnych emocji. W międzyczasie ustaliła z wychowawczynią 16-latki, że ta będzie jej dawać znać, jeśli siostra nie będzie pojawiać się w szkole. Być może Ola o tym wiedziała, dlatego najpierw nie poszła do placówki z powodu rzekomej choroby, by jej dalsze zniknięcie nie wywołało podejrzeń.
Czytaj także: Matka skatowała na śmierć 9-miesięczną Blankę. Biła tępym narzędziem, uderzała o kant stołu. "Żebro przebiło serce"
Ważne wydarzenie, które mogło wpłynąć na stan psychiczny nastolatki, miało jeszcze miejsce w 2019 roku. Aleksandra cieszyła się wówczas na ferie zimowe, bo planowała spędzić ten okres u swojej mamy. Uzyskała zgodę, pani Agnieszka też nie miała nic przeciwko, lecz ostatecznie to, co miało dać jej radość, zamieniło się w koszmar. Z relacji Fundacji Zaginieni wynika, że partner matki Oli nie usłyszał wejścia nastolatki do mieszkania, i miał stwierdzić, że – tu cytat – „nie chce bachora w domu”. 16-latka usłyszała te słowa, wyszła z płaczem i wróciła do mieszkania siostry. Ferie spędziła sama w pokoju, z nosem w książkach i grach. Siostra dziewczyny miała stwierdzić, że ten moment był kluczowy dla ponownego zamknięcia się Oli w sobie.
Zobacz galerię zdjęć. Dalsza część materiału znajduje się pod nią.
11 marca 2019 roku, gdy 16-latka wysłała pożegnalnego SMS-a do bliskich, jedna z jej koleżanek od razu do niej zadzwoniła. Z zeznań dziewczyny wynika, że Ola odebrała komórkę i potwierdziła, że znajduje się na moście. Rozmowa trwała krótko, została przerwana, a telefon finalnie wyłączony. Znów wszystko wskazywało na próbę odebrania sobie życia. Około godziny 19:40 pani Agnieszka zadzwoniła na numer alarmowy, a patrol komendy miejskiej policji został niezwłocznie wysłany na wskazany most, gdzie miała znajdować się poszkodowana. Już jej tam jednak nie było. Nie znaleziono ani Oli, ani rzeczy, zaś psy tropiące włączone do późniejszych poszukiwań zgubiły trop na jednym końcu mostu. Czy Ola z niego skoczyła? To pytanie, które wówczas najczęściej pojawiało się w przestrzeni publicznej – i w głowach śledczych prowadzących sprawę.
Oficjalnie wciąż trwają poszukiwania Aleksandry Gładysiak. Bliscy czekają na cud
W toku postępowania właściwie żaden ze świadków nie odpowiedział na apel zamieszczony w mediach społecznościowych, w którym pytano, czy ktoś widział Olę feralnego dnia. Bezskutecznie przeszukiwano też okoliczne tereny: zarówno na lądzie, jak i w wodzie. Warunki pogodowe dodatkowo utrudniały prowadzone działania. Społeczność Włocławka po oficjalnym ogłoszeniu prowadzonych poszukiwań mocno zaangażowała się we wsparcie służb, lecz finalnie nikomu nie udało się znaleźć Aleksandry, ani natrafić na żaden jej ślad. Nie pomógł rysopis i zdjęcia opublikowane w mediach lokalnych, regionalnych oraz ogólnopolskich. Nurkowie nie znaleźli ewentualnego ciała nastolatki, mimo licznego przeczesywania Wisły. Jeśli Ola do niej wskoczyła, mogła o coś zahaczyć. Silne prądy wody uniemożliwiły w tamtym okresie dotarcie w głąb rzeki.
Zobacz również: 15-letni Szymon udusił Olka papierem toaletowym. Wciskał 14-latkowi kulki w gardło, dociskał łokciem i kolanem
Policjanci przesłuchali wielu świadków w tej sprawie. Matka dziewczyny wraz z partnerem mieli zmieniać swoje zeznania, nie potrafili doprecyzować godziny przyjścia i wyjścia Oli z ich mieszkania. Kobieta obwiniała też panią Agnieszkę o zaginięcie córki. Wśród różnych hipotez, jakie przyjęli funkcjonariusze w toku sprawy, znalazły się cztery najbardziej prawdopodobne. Pierwsza mówiła o upozorowaniu odebrania sobie życia przez Olę, co miało umożliwić jej ucieczkę z domu. Tyle że 16-latka zostawiła pieniądze i legitymację szkolną, nie zabrała swoich rzeczy, więc to wydawało się mało prawdopodobne. Drugi scenariusz zakładał wyjechanie za granicę: jeden ze świadków twierdził, że widział Olę w Holandii, ale po weryfikacji przesłanego zdjęcia uznano to za fałszywy trop. Trzecia teza mówiła o tym, że nastolatka padła ofiarą przestępstwa, lecz nie znaleziono dowodów na udział osób trzecich w zdarzeniu. I czwarta, najbardziej prawdopodobna teoria, wskazywała na odebranie sobie życia poprzez skok do Wisły.
W 2022 roku Fundacja Itaka zaprosiła bliskich Aleksandry do udziału w projekcie pod nazwą: „W pokojach zaginionych mieszka nadzieja, która nigdy nie gaśnie”, w ramach którego przypomniano o sprawie, pokazywano zdjęcia 16-latki, na nowo rozpisywano się o niej w prasie. Bez rezultatu.
Oficjalnie, gdy przygotowywaliśmy ten materiał, Aleksandra Gładysiak nadal miała status zaginionej. Na stronie polskiej policji ostatnia aktualizacja dotycząca sprawy ma datę 18 kwietnia 2024 roku. Formalnie śledztwo nie zostało zamknięte. Funkcjonariusze apelują do świadków: jeśli macie jakiekolwiek informacje dotyczące zaginięcia nastolatki albo tego, co mogło się jej przytrafić, niezwłocznie skontaktujcie się z najbliższą jednostką policji.