Prezydent Torunia o przedszkolach i szkołach. Mówi o astronomicznych kwotach

2026-09-02 16:02

To nie był klasyczny, sztywny wywiad zza biurka. Rozmowę przeprowadziliśmy podczas spaceru po toruńskiej Starówce. Prezydent Torunia Paweł Gulewski nie owija w bawełnę: mówi wprost, co w mieście trzeba zrobić i ile to kosztuje. A kwoty padają takie, że od samego słuchania może rozboleć głowa. Żeby nie przyprawić naszych czytelników o zawrót głowy, tę rozmowę publikujemy w trzech odcinkach. Oto pierwsza z nich!

Oświata w Toruniu. Pytamy o nią prezydenta Gulewskiego

Zaczynamy od tego, co najważniejsze - od naszych dzieci, toruńskiej oświaty i przyszłości młodych w naszym mieście.

- Mamy w Toruniu 18 publicznych przedszkoli. I póki jestem prezydentem, wszystkie te placówki oraz oddziały przedszkolne w szkołach zostaną zachowane - deklaruje twardo Paweł Gulewski, gdy mijamy urokliwe zakątki toruńskiego centrum.

W tym roku nie brakowało emocji wokół rekrutacji do przedszkoli. Niektórzy rodzice protestowali przeciwko grupom mieszanym.

- Demografia nie wybacza. Po prostu nie wszędzie jesteśmy w stanie stworzyć cały oddział złożony wyłącznie z trzylatków, dlatego musimy ratować się grupami mieszanymi. Chcę utrzymać każde przedszkole, żeby rodzice nie musieli wozić swoich maluchów do placówek oddalonych o cztery kilometry albo jeszcze dalej. Rozumiem emocje rodziców, którzy protestowali w tym roku. Każdy kocha swoje dziecko i chce dla niego jak najlepiej. Najgłośniej było w trzech przedszkolach. Usiedliśmy do rozmów i tam, gdzie warunki na to pozwalały, stworzyliśmy dodatkowe oddziały. Prawda jest jednak taka, że bez grup mieszanych dzieci musiałyby jeździć znacznie dalej. W kolejnych latach ten problem ze względu na spadek liczby urodzeń dotknie kolejne placówki. Chcemy o tym rozmawiać z rodzicami i wcześniej informować o sytuacji - zaznacza prezydent w rozmowie z "Super Expressem".

- Jeżeli mamy do czynienia z niżem demograficznych, musimy walczyć o każde dziecko. Nasze szkoły, przedszkola i cała oferta edukacyjna Torunia muszą być tak atrakcyjne, żeby rodzice i młodzież chcieli właśnie tutaj budować swoją przyszłość. Dlatego inwestujemy w edukację i od stycznia przyszłego roku znosimy opłatę za pobyt w miejskich przedszkolach i oddziałach przedszkolnych w szkołach podstawowych. Oznacza to, że pobyt dziecka w miejskich placówkach będzie bezpłatny. Rodzice poniosą jedynie koszty wyżywienia. W zależności od czasu, jaki dziecko spędza w przedszkolu, roczne oszczędności dla rodziców będą wynosiły od około 300 zł do ponad 1800 zł - podkreśla Gulewski.

Pytamy prezydenta z zaskoczenia, czy wie, ile dzieciaków liczy dziś średnio jedna przedszkolna grupa. - Średnio to około 22 dzieci w oddziale - odpowiada bez wahania.

Sukcesy w liceum i co dalej?

Z przedszkoli przechodzimy do starszych roczników. W tym roku toruńscy licealiści rozbili bank na maturach – aż pięć ogólniaków z Torunia wbiło się do pierwszej dziesiątki w całym województwie kujawsko-pomorskim.

- Jest się z czego cieszyć. Gratuluję wszystkim maturzystom, gratuluję ich rodzicom i z całego serca dziękuję nauczycielom. Te wyniki pokazują wysoki toruńskich szkół - uśmiecha się Gulewski.

Tylko że dobra szkoła kosztuje gigantyczne pieniądze. Kiedy prezydent zaczyna wyliczać koszty oświaty, spacer po bruku nabiera nieco cięższego rytmu.

- Przedszkola, podstawówki i szkoły średnie pochłoną w tym roku z kasy miasta prawie 800 milionów złotych. Z tego aż 270 milionów dokładamy z budżetu gminy, bo środki z budżetu państwa nie pokrywają wszystkich kosztów oświaty. Czasami pokazuję to obrazowo: gdybyśmy z budżetu centralnego dostawali pełne pokrycie kosztów oświaty, w trzy lata spłacilibyśmy zadłużenie Torunia. A w 10 lat uzbieralibyśmy 3 miliardy złotych na największe inwestycje drogowe. I jeszcze: bieżące utrzymanie szkół to nie wszystko. To kolejne 50 milionów na same niezbędne remonty budynków szkolnych. Tych prac nie da się odkładać w nieskończoność - podkreśla.

Prezydent nie ukrywa też, że boli go widok młodych i zdolnych ludzi pakujących walizki i wyjeżdżających z Torunia zaraz po maturze czy studiach. - Czasami zastanawiam się, czy powodem nie jest brak klasycznej politechniki. Ale problem jest szerszy: to rynek pracy i dostępność mieszkań. Miasto ma tu ograniczone pole manewru – nie mogę przekazać za darmo miejskiej ziemi spółdzielniom pod budownictwo mieszkaniowe. Dlatego mocno wspieramy TTBS, żeby budował jak najwięcej mieszkań. Pozyskaliśmy blisko 200 milionów złotych na inwestycje mieszkaniowe w ciągu najbliższych trzech lat. Dzięki tym środkom powinno powstać około 500 nowych mieszkań - wylicza gospodarz grodu Kopernika.

Dwa kolejne odcinki rozmowy z Pawłem Gulewskim już niebawem w "Super Expressie"!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki