Anna Matuszewicz, rekordzistka z Torunia
22-letnia Matuszewicz poprawiła w minioną sobotę w Gorzowie Wielkopolskim halowy rekord Polski w skoku w dal wynikiem 6,77. Wymazała z krajowych tabel 46-letni rekord Anny Włodarczyk. Torunianka wygrała dobrze obsadzone zawody i wypełniła minimum na halowe mistrzostwa świata (20-22 marca). W niedzielę skoczyła w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń tylko dwa razy, ale i tak wynikiem 6,63 wygrała 48. Memoriał Grzegorza Duneckiego.
- To są uczucia nie do opisania. Jeszcze to do mnie nie dotarło. Bardzo się cieszę, że zrobiłam "życiówkę". Wiedziałam, że rekord kraju jest niższy niż minimum na halowe mistrzostwa świata, a na to minimum byłam przygotowane, więc to w tym wypadku poszło w parze - powiedziała Tomaszowi Więcławskiemu z PAP.
Nie mogła spać do 5 rano
Nowa rekordzistka Polski przyznała w rozmowie z reporterem Polskiej Agencji Prasowej, że w Gorzowie miała jeszcze jeden dalszy skok, ale był on o ok. 0,5 centymetra przekroczony. Z trenerem oszacowali, że było to ok. 6,80, a może nawet i nieco więcej. - Skok był spalony. Na tym poprzestańmy i nie ma co gdybać. Trzeba to powtórzyć bez spalenia na belce i będzie super - wskazała uśmiechnięta od ucha do ucha zawodniczka MKL Toruń.
W nocy z soboty na niedzielę Matuszewicz nie mogła zasnąć. Przełom przyszedł dopiero ok. 5 rano. - Bardzo to wszystko optymistyczne, bo po 2-3 godzinach snu jest dziś ponad 6,60. Rok temu też tak raz startowałam i było dużo gorzej. To pokazuje, że jestem dobrze technicznie poukładana i jak tylko będzie szybkość i świeżość, to będzie jeszcze dalej niż w Gorzowie. Ja jestem nadal w ciężkim treningu. W ogóle dziś zaczynam w Toruniu kolejny obóz, więc fajnie się to wszystko składa - oceniła 22-latka.
Czas na Halowe Mistrzostwa Świata w Lekkoatletyce 2026 w Toruniu
W rozmowie z PAP Anna Matuszewicz zaznaczyła, że "chciałaby, żeby wszystkie cele na koniec sezonu świeciły się na zielono". - Wizualizuję sobie start na HMŚ w Toruniu. U psychologa mam specjalne ścieżki dźwiękowe pod start w Toruniu w marcu - powiedziała skoczkini w dal.
- Presja jest na każdej imprezie międzynarodowej. To nie jest tak, że jak ktoś już gdzieś wystartował, to magicznie ta presja znika. Teraz już nie będę debiutantką, po takim skoku zaraz będzie mówienie, że może medal, bo wiadomo jak to media nakręcają. Presja jest więc zawsze, ale taki jest sport. Mam nadzieję, że pełna hala w Toruniu na HMŚ mnie poniesie. Dziewczyny na pewno będą mocne. Konkurs będzie pewnie równy, a na ścisły finał potrzeba będzie pewnie ok. 6,70. Wiem jednak, że jestem przygotowana na dalekie skakanie. Trzeba być pewnym siebie, bo bez pewności siebie w sporcie nic nie ma - podkreśliła zawodniczka MKL Toruń.
Halowe Mistrzostwa Świata odbędą się w dniach 20-22 marca w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń.