Agnieszka Burzyńska przez lata była jedną z najostrzejszych dziennikarek, przed której ostrymi pytaniami drżeli politycy. Niestety, jakiś czas temu musiała zmierzyć się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Na szczęście wygrała walkę o życie i to dosłownie! Niedawno udzieliła poruszającego wywiadu, w którym wyznała, co ją spotkało. Jak przyznała, była już "na tamtym świecie już jedną nogą, a praktycznie dwoma". - Chorowałam od dawna, ale zawsze lekceważyłam objawy. Myślałam, że jakoś to będzie. Nie zdawałam sobie sprawy, jak poważna jest sytuacja - tłumaczyła. A sytuacja stawała się coraz gorsza.
- Samo zdrowie mi powiedziało, że tego wina i tego prosecco było trochę za dużo… bo w pewnym momencie bardzo ciężko zachorowałam. (...) Później doszła żółtaczka. Żółte oczy. I tak pracowałam, bo zawsze mówiłam, że do pracy muszę iść”. (...) Trwałam, trwałam… dopóki zdrowie nie powiedziało: dziękuję, dalej nie pojedziemy. Trafiłam do szpitala - przyznała. Jak mówiła w szpitalu spędziła cztery miesiące, a jej rodzina była zrozpaczona sytuacją. Dziennikarka była w śpiączce, zupełnie nie świadoma tego, co przeżywają jej bliscy, a jak sama opowiedziała we wspomnianym wywiadzie, którego udzieliła Kanałowi Zero, jej dzieci już się z nią pożegnały. Gdy w końcu się wybudziła, zupełnie nie widziała, co się z nią działo.
Musiała uczyć się wszystkiego od nowa, wrócić do życia. Nawet najprostsze czynności były dla niej wyzwaniem. Poddała się rehabilitacji, a ta była dla niej bolesna. Jednak mimo bólu i przeciwności walczyła. Od niedawna Agnieszka Burzyńska wróciła do działania i zaczęła współpracę z Kanałem Zero, a teraz pojawiła się jako gość w nowym programie "Przekaz dnia".
W sieci odniosła audycji w poruszający sposób: - To też mój debiut z włosami - napisała dodając do tych słów emotkę przedstawiającą uśmiech. Faktycznie, w ostatnim czasie, gdy pojawia się publicznie, zawsze była w nakryciu głowy, najczęściej fantazyjnie wywiązanej chuście niczym turbanie, do tego zakładała wyrazistą biżuterię.