Uciekła z ciechocińskiego sanatorium. Miała liczne pogryzienia na ciele!

70-letnia kobieta pojechała do jednego z sanatoriów w Ciechocinku i niestety wróciła z niego szybciej niż zakładała. Okazuje się bowiem, że musiała wręcz uciekać z ośrodka, a wszystko przez pluskwy obecne w materacu, które pogryzyły jej całe ciało.

Kolorowy dywan kwiatowy przed budynkiem pijalni w Ciechocinku. O problemach w sanatorium przeczytasz na SE.
Autor: Pixabay.com

Wyjazd do sanatorium okazał się koszmarem

O całej sprawie napisał jako pierwszy portal aleksandrowkujawski.naszemiasto.pl, do którego zgłosiła się bohaterka historii. Kuracjuszka do sanatorium w Ciechocinku wyjechała z ramienia NFZ i miała nadzieję na relaksujący pobyt w znanej uzdrowiskowej miejscowości. Wyjazd miał trwać 21 dni, lecz niestety - jak wspominaliśmy - po tygodniu seniorka postanowiła wrócić do domu. 

Kuracjuszka opuściła sanatorium po tygodniu

Kobieta postanowiła dopłacić, aby nieco polepszyć sobie pobyt i skorzystała z opcji pokoju jednoosobowego. Nie spodziewała sie jednak, że w środku zastanie pluskwy... Kuracjuszka już po pierwszym dniu zauważyła na ciele czerwone ślady i zgłosiła to pracownikom obiektu. Lekarz obecny na miejscu nie potwierdził jednak, że były to ugryzienia pluskiew. Minęła kolejna noc i pojawiły się kolejne ugryzienia, więc postanowiono przenieść seniorkę do innego pokoju na czas dezynfekcji. Niestety po trzech dniach do czyszczenia prawdopodobnie nie doszło.

Przeniosłam tylko przybory toaletowe. Reszta rzeczy została w poprzednim pokoju, który — jak mnie zapewniono — miał zostać poddany dezynfekcji. Wróciłam tam po trzech dniach i zauważyłam, że ręcznik oraz pościel były te same. Do dziś nie wiem, czy dezynfekcja rzeczywiście została przeprowadzona - mówiła w rozmowie z serwisem aleksandrowkujawski.naszemiasto.pl.

Obawiając się kolejnych ugryzień kuracjuszka postanowiła spać na podłodze, a gdy nastąpił 7 dzień pobytu padła decyjza o opuszczeniu obiektu. 

Zapłaciłam 870 zł za pokój jednoosobowy i opłatę uzdrowiskową. Skorzystałam z pobytu tylko przez siedem dni, ale nie ma mowy o zwrocie pieniędzy. Czuję się oszukana. To jednak nie jest najważniejsze. Nikt nie udzielił mi pomocy, chciano wypisać jedynie receptę. We wszystkich aptekach w Ciechocinku stwierdzono, że to ugryzienia po pluskwach i konieczne jest leczenie - mówiła w rozmowie z serwisem aleksandrowkujawski.naszemiasto.pl.

Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią.

Nadmorskie uzdrowisko czeka na kuracjuszy. Przed znanym sanatorium pustki

Sanatorium w Ciechocinku odpowiada na zarzuty

Do całej sprawy postanowiło odnieść się sanatorium, w którym miała miejsce sytuacja. Ośrodek twierdzi, iż posiada dokumentację potwierdzającą przeprowadzenie wszelkich istotnych działań.

Posiadamy dokumentację potwierdzającą przeprowadzone działania. Firma wykonująca usługę nie stwierdziła obecności pluskiew ani innych insektów w pokoju - relacjonowało kierownictwo sanatorium Chemik, cytuje portal onet.pl.

Placówka dodała także, iż ugryzienie mogło mieć związek z wysokimi temperaturami i otwartymi oknami w pokojach:

Kuracjusze mieli otwarte okna, a sanatorium znajduje się w parku, wśród drzew i zieleni. Nie można wykluczyć, że do pokoju dostały się meszki, komary lub inne owady. Zaproponowano pani inny pokój na czas dezynsekcji. Po upływie wymaganego okresu karencji, wywietrzeniu i odświeżeniu, kuracjuszka musiała wrócić do poprzedniego pokoju ze względu na to, że był już sprzedany, ale oba pokoje miały ten sam standard

QUIZ. Prawda czy fałsz? Komplet punktów zdobędą tylko prawdziwi kuracjusze!
Pytanie 1 z 10
Ciechocinek jest uzdrowiskiem znanym głównie z tężni solankowych:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki