Zamiast sarny czy dzika zobaczyli to. Emu na gigancie w polskim lesie

Spacer po lesie często kończy się spotkaniem z sarną, dzikiem lub lisem. Jednak w okolicach Lublińca na spacerowiczów czekała znacznie większa niespodzianka. Wśród drzew przechadzało się... emu. Nadleśnictwo wydało specjalny komunikat, a w sieci natychmiast zaroiło się od humorystycznych komentarzy.

Ptak emu stoi na ścieżce pośród gęstych, zielonych drzew. O nietypowym spotkaniu w lesie przeczytasz na SE.
Autor: Nadleśnictwo Lubliniec/ Renata Siekiera/ Facebook

Emu w polskim lesie. Nadleśnictwo apeluje do mieszkańców

Leśne wędrówki zazwyczaj owocują obserwacją pospolitej zwierzyny, takiej jak lisy, dziki czy sarny. Tym razem jednak w rejonie Lublińca można było natknąć się na prawdziwego egzotyka. Miejscowe nadleśnictwo udostępniło fotografię potężnego nielota, który ewidentnie wybrał się na samotną przechadzkę wśród polskich drzew.

Pracownicy Lasów Państwowych podeszli do sprawy z wyraźnym dystansem i uśmiechem, informując o tym niecodziennym zjawisku.

– Jedni spotykają w lesie sarnę, inni pumę, a jeszcze inni… No patrzcie! – napisali.

Zamiast znanego wszystkim bywalca kniei, kadr uchwycił emu spacerujące po terenie leśnictwa Lubliniec. Służby leśne natychmiast wydały ostrzeżenie dla ewentualnych spacerowiczów. Zalecono zachowanie szczególnej ostrożności w przypadku natrafienia na tego nietypowego ptaka i pilny kontakt telefoniczny pod numerem 721280426.

– Jeśli zobaczycie w lesie coś, co was zaskoczy, to przetrzyjcie koniecznie oczy, a jeśli nadal będziecie to widzieć, zróbcie zdjęcie i podzielcie się z nami – zaapelowali leśnicy.

Reakcja internautów na emu. Żarty z egzotycznego nielota

Publikacja nadleśnictwa wywołała lawinę reakcji w mediach społecznościowych. Użytkownicy natychmiast zaczęli prześcigać się w zabawnych próbach sklasyfikowania niezwykłego spacerowicza.

– Dzień dobry, dzwonię w sprawie emu. – Jakiego emu? – Takiego strusia z Temu – zażartował jeden z internautów.Inni również nie zamierzali odpuszczać. – Dziwne te wasze bażanty… – napisał ktoś inny.

W sekcji komentarzy znalazła się również inna, równie kreatywna interpretacja: „Przecież to kogut na sterydach”.

Obecność takiego gatunku w polskich warunkach to absolutna rzadkość. Dlatego przedstawiciele nadleśnictwa kategorycznie odradzają próby samodzielnego chwytania lub straszenia ptaka. Kluczowe jest zachowanie zimnej krwi i zdrowego rozsądku podczas ewentualnej konfrontacji z gigantem.

Zaleca się utrzymanie bezpiecznej odległości, zrobienie zdjęcia (o ile nie wymaga to zbliżania się) oraz bezzwłoczne zawiadomienie odpowiednich instytucji. Rozwiązanie zagadki, skąd egzotyczne zwierzę wzięło się w polskim lesie, byłoby cennym dodatkiem do całej historii.

Na ten moment pewne jest jedno: lokalna fauna wzbogaciła się o niezwykle interesującego przedstawiciela. Błyskawiczna reakcja internautów udowadnia, że emu w mgnieniu oka stało się lokalną gwiazdą internetu.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki