- Policjant użył gazu pieprzowego wobec agresywnego mężczyzny.
- Mimo uniewinnienia w postępowaniu dyscyplinarnym, prokuratura skierowała sprawę do sądu, zawieszając go w służbie.
- By utrzymać rodzinę, musiał dorabiać jako dostawca.
- Sąd uchylił zawieszenie!
Policjant dorabiał w Żabce, żeby wyżywić córkę
Jeszcze rok temu jego życie wyglądało zupełnie inaczej. Zamiast wychodzić rano na służbę, wsiadał do samochodu i jechał rozwozić towar do Żabki. Po postawieniu zarzutów przez prokuraturę został automatycznie zawieszony. Dostawał tylko połowę podstawowej pensji, bez dodatków i nadgodzin. A rachunki nie spadły o połowę. W domu czekała dwuletnia córka, trzeba było zapłacić czynsz, kupić jedzenie, opłacić żłobek.
Spięcie podczas interwencji
Sprawa zaczęła się we wrześniu 2024 roku podczas interwencji w Sopocie. Policjant działał na polecenie prokuratury i miał zatrzymać mężczyznę podejrzanego o uprowadzenie dziecka. Interwencja od początku była bardzo napięta. Zatrzymywany nie wykonywał poleceń, był agresywny, zasłaniał się 10-letnim dzieckiem i sięgał po niebezpieczne przedmioty. W pobliżu leżał duży nóż.
- Ostrzegałem go. Paralizator miałem wycelowany, ale go nie użyłem. Sięgnąłem po gaz pieprzowy, bo nie odsuwał się od noża - mówił wcześniej „Super Expressowi” sierżant Czabrowski.
Nagranie z kamery przy paralizatorze pokazuje kluczowy moment interwencji. Lekarz nie potwierdził obrażeń, o których mówił zatrzymany. Komendant Wojewódzki Policji w Gdańsku uniewinnił funkcjonariusza w postępowaniu dyscyplinarnym. Mimo to prokuratura skierowała sprawę do sądu, a policjant z mocy prawa został zawieszony.
Mundur już nie kurzy się szafie
Teraz sąd uznał, że dalsze odsuwanie go od służby nie ma sensu. Sierżant znów założył mundur i wrócił do pracy. Nie musi już dorabiać jako dostawca, by utrzymać rodzinę.
- Jest mi lżej. W końcu mogę normalnie służyć. Teraz czekam na rozprawę w sądzie, która odbędzie się za miesiąc. Ja tylko wykonywałem swoją pracę - mówi policjant.
Mundur, który przez wiele miesięcy wisiał w szafie, znów jest w użyciu. A sierżant Michał Czabrowski wrócił tam, gdzie jego miejsce - na służbę.