Zatrzymał groźnego przestępcę, przez sąd dostaje połowę pensji. Policjant, żeby żyć, dorabia w Żabce!

2026-02-18 12:06

Jeszcze rok temu wychodził z domu w mundurze. Dziś nie może go założyć nawet do zdjęcia. Sierżant Michał Czabrowski z Sopotu jest zawieszony. Dostaje 50 procent podstawowego uposażenia, bez dodatków i nadgodzin. A rachunki nie spadły o połowę. W domu czeka dwuletnia córka. Trzeba zapłacić czynsz, kupić jedzenie, opłacić żłobek. Dlatego dorabia. Rozwozi towar do Żabki.

Super Express Google News
  • Policjant z Sopotu, który zatrzymał groźnego przestępcę, został zawieszony i otrzymuje połowę pensji.
  • Z powodu trudności finansowych, sierżant Michał Czabrowski dorabia rozwożąc towar do sklepów Żabka.
  • Mimo uniewinnienia w postępowaniu dyscyplinarnym, prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia.

Niebezpieczna interwencja w Sopocie

We wrześniu 2024 roku działał na polecenie prokuratury. Miał doprowadzić mężczyznę podejrzanego o uprowadzenie dziecka. Interwencja na sopockim Przylesiu była napięta od pierwszej minuty. Zatrzymywany nie wykonywał poleceń, był agresywny, zasłaniał się 10-letnim dzieckiem. W kuchni, tuż obok, leżał mi.n. duży nóż, po który sięgał.

- Ostrzegałem. Paralizator miałem wycelowany, ale go nie użyłem. Sięgnąłem po gaz pieprzowy, bo nie odsuwał się od niebezpiecznych przedmiotów - mówi sierżant w rozmowie z reporterem "SE". - Interwencja się przedłużała. Użyłem najmniej dotkliwego środka przymusu - dodaje.

Zaatakował policjantów widłami, użyli paralizatora. Film z interwencji

Nagranie rozwiewa wątpliwości?

Nagranie z kamery z paralizatora obejmuje kluczowy moment. Lekarz nie potwierdził obrażeń po rzekomym pobiciu. 13 maja 2025 roku Komendant Wojewódzki Policji w Gdańsku uniewinnił funkcjonariusza w postępowaniu dyscyplinarnym.

Prokuratura wszczyna proces, policjant zawieszony

A jednak prokuratura skierowała akt oskarżenia do sądu w Sopocie w tej sprawie. Z mocy ustawy policjant został zawieszony. Ma dozór policyjny. Jeszcze niedawno patrolował ulice, teraz melduje się w jednostce razem z przestępcami pod dozorem, których wcześniej zatrzymywał.

Przez pięć lat służby "łapał" rocznie od 40 do 70 osób. Sprawy narkotykowe, awantury, interwencje domowe. Brał nadgodziny, nie chodził na L4. Słyszał, że pracuje za dużo. Nie odpuszczał. – To jest służba – mówi "SE".

Kontrowersje wokół śledztwa

Jak ustaliliśmy, śledztwo od początku budziło pytania. Monitoring z klatki schodowej zabezpieczono po kilku miesiącach. Nagrania zostały skasowane. Zatrzymany obywatel Ukrainy, który miał znieważać policjantów i zasłaniać się porwanym dzieckiem, nie stawiał się w prokuraturze. Dziś przebywa w areszcie.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, prok. Mariusz Duszyński, odmawia komentarza. - Gospodarzem sprawy jest sąd - informuje.

"Niewyobrażalny skandal"

Sprawą zainteresował się także poseł Andrzej Śliwka (PiS), prawnik z zawodu. Zapowiedział, że przyjrzy się dokumentom i przebiegowi postępowania. - Państwo ma stać za tymi, którzy bronią bezpieczeństwa obywateli, a nie ich niszczyć. To jest niewyobrażalny skandal - mówi.

Sierżant Michał czeka na wyrok. Czeka na moment, gdy znów będzie mógł założyć mundur. Dziś nawet do zdjęcia nie wolno mu w nim stanąć. Mundur wisi w szafie. A on o świcie wsiada do auta i jedzie rozwozić towar do Żabki, bo z połowy pensji nie da się utrzymać rodziny.

Sonda
Czy masz zaufanie do polskiej policji?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki