W cieniu dramatycznych wydarzeń, do których doszło w Ustce, uwagę internautów przykuła zbiórka charytatywna założona przez 44-letniego Piotra K., funkcjonariusza Służby Ochrony Państwa, oraz jego żonę. Celem była pomoc dla ich kilkuletniego syna Olka, który zmaga się z poważną chorobą.
Na stronie zbiórki rodzice chłopca w szczerych i przejmujących słowach opisywali codzienną walkę o przyszłość dziecka.
Jesteśmy rodzicami 5-letniego Olka, który ma autyzm dziecięcy - czytamy.
Jak podkreślali, diagnoza była dla nich ciosem, z którym trudno było się pogodzić.
Trudno było pogodzić się z diagnozą, którą usłyszeliśmy. Wiedzieliśmy jednak, że trzeba działać i, że musimy zrobić wszystko, by zapewnić mu odpowiednie leczenie i terapię...
Rodzina nie ukrywała, że koszty specjalistycznych wizyt, terapii i zajęć znacząco przekraczają ich możliwości finansowe.
Nasza walka trwa. Niestety kolejne wizyty i konsultacje lekarskie, terapia, zajęcia ze specjalistami kosztują. Dlatego, jeśli zechcesz podzielić się z nami swoim 1,5% z podatku i wesprzeć naszą walkę, będziemy Ci bardzo wdzięczni! – dodają.
Dziś te słowa brzmią szczególnie dramatycznie.
W poniedziałek wieczorem (26 stycznia) Piotr K. został zatrzymany po brutalnym ataku na swoją rodzinę w mieszkaniu teściów w Ustce. Były funkcjonariusz SOP, mający za sobą 23 lata służby, zaatakował żonę i jej rodziców, a następnie zabarykadował się w pokoju z 4-letnią córką.
Podczas interwencji policjantów sytuacja była skrajnie niebezpieczna. Mężczyzna trzymał w ręku nóż i zadawał kolejne ciosy. Funkcjonariusze nie mogli użyć broni palnej – dopiero użycie tasera pozwoliło go obezwładnić. W mieszkaniu działało kilka patroli, a śledczy podkreślają, że mieli do czynienia z wyjątkowo silnym i wyszkolonym przeciwnikiem.
Niestety, mimo natychmiastowej pomocy, dziewczynki nie udało się uratować. Żona Piotra K., teściowa oraz syn trafili do szpitali. Kobiety wciąż pozostają w ciężkim stanie. Prokuratura ustaliła, że głównym celem ataku była żona mężczyzny.
To było coś, czego nie da się logicznie wyjaśnić – przyznał prokurator Patryk Wegner.
Tragedia z Ustki poruszyła opinię publiczną, a historia zbiórki na leczenie chorego syna tylko potęguje dramat tej rodziny. Śledztwo w sprawie brutalnego ataku trwa, a o dalszym losie Piotra K. zdecyduje sąd.