Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek z 2010 roku ponownie ożywa dzięki nowym ustaleniom
W 2026 roku sprawa Iwony Wieczorek ponownie trafiła na tapet! W styczniu pojawiły się kolejne nowe ustalenia w śledztwie dotyczącym zaginięcia młodej gdańszczanki. Taką informację przekazywała prok. Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej. Z kolei o tym, że śledczy pracujący nad sprawą analizują nowe dowody informował prok. Eryk Stasielak, naczelnik małopolskiego wydziału do spraw przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej.
Policja apelowała o kontakt do wszystkich, którzy posiadają jakąkolwiek wiedzę na temat białego fiata Cinquecento, który był widziany nad ranem 17 lipca 2010 roku w rejonie Parku Reagana. Z zapisu monitoringu wynikało, że auto przemieszczało się przez Rumię, Redę oraz okolice Pucka.
Z kolei z lutym naczelnik Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Krakowie, prokuratorskiego Archiwum X, Eryk Stasielak, przyznał w rozmowie z "Faktem", że pojawiły się nowe ustalenia i postępy w śledztwie. Chodziło o przesłuchanie nowych świadków w sprawie.
- Przesłuchujemy teraz świadków w sprawie Iwony Wieczorek, także nowych świadków, którzy ostatnio się pojawili. Nasz ostatni apel o zgłaszanie się w tej sprawie przyniósł skutek - zaznaczył w rozmowie z portalem.
Nowy odcinek serii kryminalnej "Ślady" przypomina o innej nierozwiązanej sprawie zaginięcia Iwony
Również w lutym tego roku na kanale „Ślady” pojawił się nowy odcinek serii kryminalnej prowadzonej przez freelancerkę Olgę Herring. Twórczyni przypomniała w nim sprawę innej Iwony, której zaginięcie pozostaje niewyjaśnione jeszcze dłużej niż tajemnica 19-letniej Wieczorek.
Iwona Mogiła-Lisowska zaginęła w 1992 roku. Miała wówczas 31 lat. Od pewnego czasu remontowała dom przy ul. Świetlików w Łodzi, który kupili jej rodzice. W budynku przebywał także jej mąż, Maciej. 10 listopada ojciec Iwony, Adam Puzio, wrócił z Jugosławii, gdzie wyjechał w celach handlowych. Odwiedził córkę, wręczył jej szampana kupionego specjalnie za granicą i obiecał pomoc przy remoncie. Kobieta poprosiła go jednak, by najpierw odpoczął po podróży, tłumacząc, że w domu pracują robotnicy.
Według relacji świadków, w okolicach godz. 22 zarówno drzwi do furtki, jak i do remontowanego budynku, w którym mieszkała kobieta, były zamknięte. Widać było jednak, że w mieszkaniu zapalone jest światło. Po Iwonie nie było już śladu.
- Około północy Macieja (męża Iwony - red.) odwiedza sąsiad. Maciej mówi mu, że Iwona powinna już być w domu, ale pewnie musiała zostać dłużej w telewizji. Sąsiad opuszcza dom przy ul. Świetlików dopiero nad ranem 11 listopada, ale to alibi pojawia się dopiero na długo po zaginięciu. Rano przy Świetlików zjawia się też pan Adam. Przyjeżdża do domu córki z materiałami remontowymi, które dzień wcześniej obiecał załatwić - relacjonuje Olga Herring na kanale Ślady.
Leżał na kanapie. Żony nie było w domu
Jak tłumaczy pan Adam w rozmowie z freelancerką, w domu zastał jedynie męża swojej córki. Mężczyzna leżał na kanapie, ubrany w czarną koszulę. Był przykryty kocem.
- Pytam się go, gdzie jest Iwonka. A on na to "a no właśnie, ja pie***ę taką żonę, żeby mi na noc nie wracała do domu". Zapytałem co się stało, dlaczego Iwonki nie ma. Opowiedział, że nie wróciła z pracy - relacjonował mężczyzna.
Adam Puzio twierdził, że następnego dnia zięć poinformował go, iż jego córka wyjechała na tydzień do Niemiec, co wcześniej już jej się zdarzało. Taką wersję miał uzyskać i przekazać wszystkim ojciec męża Iwony. Kobieta, poza pracą w lokalnej telewizji, dorabiała za granicą. Była kelnerką w restauracji w okolicach Mannheim i pomagała w prowadzeniu księgowości.
Jak ustalono, pomiędzy małżeństwem wielokrotnie dochodziło do nieporozumień. Para rozwiodła się po kilku latach małżeństwa i przez moment żyła w separacji. Jednak niedługo później Iwona i Maciej wrócili do siebie, choć formalnie nie odnowili związku małżeńskiego. W 1992 roku wspólnie remontowali dom, a ich relacje zaczęły się poprawiać.
Zwlekano 9 dni, by zgłosićzaginięcie. Ojciec Iwony do dziś zadaje sobie jedno pytanie
Zaginięcie 31-latki zgłoszono dopiero 19 listopada, czyli dziewięć dni po tajemniczym zniknięciu. Opóźnienie miało wynikać z postawy męża, który nie chciał wywoływać afery i – jak tłumaczył – wierzył, że żona sama wróci, a angażowanie policji okaże się niepotrzebne. Kobieta jednak nie wróciła już nigdy. Niedługo po zaginięciu ojciec kobiety zauważył, że z salonu w mieszkaniu przy ul. Świetlików zniknął dywan.
- Pan Adam do dziś nie może sobie darować, że tamtego ranka (11 listopada, tuż po zaginięciu - red.) nie wygonił Macieja z wersalki i nie sprawdził, czy w środku jest tylko pościel - relacjonuje Olga Herring na swoim kanale.
Zaginięcie Iwony Mogiły-Lisowskiej. Ojciec rozebrał podłogi, by znaleźć córkę
Dom przy ulicy Świetlików był wielokrotnie przeszukiwany. Pan Adam posunął się nawet do rozebrania podłóg w budynku. Przekopywano również teren wokół posesji. Odnaleziono tam dywan, który miał zniknąć z salonu, a także kobiece ubrania. Rodzina podkreślała jednak, że nie należały one do Iwony. Nigdy nie ustalono, kiedy przedmioty te zostały zakopane ani kto to zrobił.
Kobiety poszukiwano nie tylko w całej Polsce. Pan Adam pojechał szukać jej także w Niemczech. Potwierdziło się to, co większość podejrzewała. Jesienią 1992 kobiety wcale tam nie było.
Choć od zaginięcia Iwony Mogiły-Lisowskiej minęły 3 dekady, po dziś dzień nie natrafiono na żaden ślad, który odpowiedziałby na pytanie - co stało się z kobietą felernego dnia w 1992 roku. W odcinku wypowiedział się Michał Fajbusiewicz, twórca m.in. programu 997 emitowanego na antenie Telewizji Polskiej.
- Prokuratura chyba 15 razy wznawiała tę sprawę po interwencjach pana Puzio (ojca Iwony - red.). Ja nie wiem, czy nie przebiłem prokuratury. Od czasu jej zaginięcia już nie tylko w TVP, ale pracowałem też w wielu innych stacjach telewizyjnych, nagłaśniałem sprawę we wszystkich stacjach, w niektórych nawet parę razy - mówił Michał Fajbusiewicz w rozmowie z Olgą Herring.
Adam Puzio złożył wniosek do sądu o uznanie Iwony za zmarłą. Postępowanie trwało dwa lata i zakończyło się w 2005 roku. Sąd jako datę jej śmierci wskazał 31 grudnia 2002 roku. Więcej szczegółów dotyczących zaginięcia Iwony Mogiły-Lisowskiej można znaleźć na kanale „Ślady” prowadzonym przez Olgę Herring.