Prok. Eryk Stasielak dla "Faktu": "Przesłuchujemy teraz świadków w sprawie Iwony Wieczorek, także nowych świadków, którzy ostatnio się pojawili"
Od szesnastu lat nie wiemy, co stało się z Iwoną Wieczorek. 19-letnia mieszkanka Trójmiasta zaginęła bez śladu 17 lipca 2010 roku, idąc pieszo z dyskoteki do domu przy ulicy Czarny Dwór. Od tamtej pory na ten temat wysnuto ogromną ilość teorii, omawiano mnóstwo wątków i tropów, a media już nie raz ogłaszały wielki przełom, który potem wcale nie następował. Tak było na przykład podczas tajemniczego przeszukania Zatoki Sztuki przez policję. Czy teraz będzie inaczej? Kluczowy śledczy nie ukrywa, że tak. "Przesłuchujemy teraz świadków w sprawie Iwony Wieczorek, także nowych świadków, którzy ostatnio się pojawili. Nasz ostatni apel o zgłaszanie się w tej sprawie przyniósł skutek. Na razie wykonujemy czynności i skupiamy się na tym, by je wykonać jak najlepiej, budujemy sobie to śledztwo, ale jaki będzie rezultat, w tym momencie nie powiem. Robimy wszystko, by tę sprawę wyjaśnić, ale na to potrzeba troszkę czasu i cierpliwości" - ujawnił w rozmowie z "Faktem" Eryk Stasielak, naczelnik Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Krakowie, prokuratorskiego Archiwum X.
"Natomiast podkreślam, że wątek Zatoki Sztuki jest wciąż brany pod uwagę, jako jeden z wielu"
To nie wszystko. Pojawiły się pewne sygnały mogące wskazywać na to, że trop związany z Zatoką Sztuki nie był ślepym zaułkiem. Pytany o pogłoski, zgodnie z którymi to słynny Krystek zwany "łowcą nastolatek" zaczął sypać w więzieniu, Eryk Stasielak odmawia odniesienia się do nich. "Wersja Zatoki Sztuki jest jedną z wielu, która jest brana przez nas pod uwagę, ale nie łączyłbym wydania listu gończego z naszym postępowaniem" - powiedział, mając na myśli list gończy za ukrywającym się za granicą Marcinem Turczyńskim, dawnym szefem Zatoki Sztuki i paru innych nocnych lokali w Trójmieście. "On dotyczy innej sprawy. Nie ma związku między naszymi czynnościami, a tym listem gończym. Natomiast podkreślam, że wątek Zatoki Sztuki jest wciąż brany pod uwagę, jako jeden z wielu. My nie myślimy tunelowo i nie skupiamy się na jednej wersji, tylko rozważamy wszystkie i ta wersja też jest brana pod uwagę, jak najbardziej. Natomiast nie powiem, czy jest ona mniej lub bardziej prawdopodobna, bo nie mogę tego powiedzieć" - dodał śledczy.