Spis treści
Martwy wieloryb w rezerwacie Mewia Łacha. Podjęto decyzję o utylizacji
Ciało morskiego ssaka odkryto w sobotę na brzegu rezerwatu Mewia Łacha koło Mikoszewa. Znaleziska dokonał strażnik dyżurujący w tym rejonie, a nietypowy widok dostrzegli też uczestnicy rejsów turystycznych. Zgodnie z oświadczeniem Magdaleny Kierzkowskiej z Urzędu Morskiego w Gdyni, ciało wieloryba zostanie poddane utylizacji. W niedzielę eksperci pobrali niezbędne próbki.
„Pobraliśmy fragment ciała do badań DNA. Głównie chodzi o określenie w stu procentach, z jakim gatunkiem mamy do czynienia”
– tak sytuację w rozmowie z PAP skomentował Jan Wilkanowski z Błękitnego Patrolu WWF. Wstępne oględziny wskazują na fiszbinowca. Te duże ssaki morskie, odżywiające się drobnymi rybami i planktonem, nie zamieszkują na stałe Bałtyku i pojawiają się tu niezwykle rzadko, zazwyczaj przepływając przez Cieśniny Duńskie.
Ciało dryfowało tygodniami. Służby planują usunięcie pięciometrowego wieloryba
Jak zaznaczył Wilkanowski, stałymi mieszkańcami Bałtyku z rzędu waleni są jedynie morświny. Wyrzucone na brzeg ciało mierzy około pięciu metrów. Biolodzy podejrzewają, że martwe zwierzę mogło unosić się na falach nawet od kilku tygodni. Znaczny stopień rozkładu uniemożliwia jednak dokładne zbadanie przyczyny zgonu ssaka.
„Nawet jeśli posiada jakieś uszkodzenia, nie da się określić, czy powstały przed śmiercią, czy już po niej”
– zaznaczył przedstawiciel WWF. Od poniedziałku Urząd Morski analizuje opcje usunięcia truchła od strony wody, co uzależnione jest przede wszystkim od pogody i lokalnych warunków. Akcja sprzątania brzegu jest koordynowana przez Urząd Morski w Gdyni, Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska i Stację Morską w Helu. Przedstawiciele służb podkreślają również, że Mewia Łacha to obszar ścisłej ochrony. Trwa sezon lęgowy ptaków, w związku z czym teren jest całkowicie zamknięty dla spacerowiczów.