Pies trafił już na szczęście pod troskliwą opiekę pracowników i wolontariuszy schroniska "Ciapkowo" w Gdyni, ale jego stan i tak pozostawia wiele do życzenia, a na poprawę przyjdzie poczekać. Historia Egona, bo tak nazwano psiaka, mogła nie skończyć się szczęśliwie. Wszystko przez jego byłych już opiekunów, którzy wykazali się wyjątkowym okrucieństwem.
- Jego "opiekun" intencjonalnie doprowadził psiaka do tak skrajnego stanu, by potem porzucić go niczym śmiecia - przyznają bez ogródek pracownicy schroniska. I dodają, że Egon to pies rasy Tosa Inu. Przedstawiciele tej rasy ważą średnio od 54 do 75 kg. Tymczasem pies znaleziony w lesie nie osiąga nawet połowy tej wagi.
Ten psiak nie ma zamiaru się poddawać
- Na szczęście psiak nie stracił wiary w ludzi. Mimo osłabienia i okrutnego traktowania jakie go spotkało, zaufał nam, nieśmiało merda ogonkiem na nasz widok i pozwala roztoczyć nad sobą opiekę - informują też jego obecni opiekunowie ze schroniska.
Teraz przed Egonem najtrudniejsze zadanie - szereg badań, leczenie i powolny powrót do zdrowia. Możecie w tym pomóc! Schronisko "Ciapkowo" apeluje o wsparcie w postaci datków i specjalnej karmy dla psiaka. Chcecie zrobić coś dobrego? Szczegóły znajdziecie na stronie schroniska: Ciapkowo.