- Wśród zieleni spacerował kolorowy „królewicz" - paw królewski. Leśniczy Jacek natychmiast uwiecznił to spotkanie aparatem aby nie narazić się na drwiny wśród kolegów, gdy będzie o tym opowiadał - relacjonują rozbawieni sytuacją leśnicy.
Pracownik nadleśnictwa postanowił interweniować - złapał pawia przechadzającego się pośród drzew, a po wykonaniu kilku telefonów, dowiedział się też, do kogo należy ptak-uciekinier. - Okazało się , że jak na królewską krew przystało ptak miał „kaprys" i postanowił samowolnie udać się na spacer, gdyż w wolierze „wiało nudą" - twierdzą leśnicy.
Jak podkreślają, paw miał sporo szczęścia - gdyby nie trafił na leśny patrol, z pewnością wkrótce padłby ofiarą okolicznych drapieżników. Dzięki leśniczemu oraz pracownikom ZUL-a ptak bez uszczerbku na zdrowiu wrócił już do swego właściciela.
i