Przez dwa lata układali rodzinne puzzle i sprawdzili 10 tys. osób. Tak trafili na zabójcę Izy Strzałkowskiej

2026-07-29 14:52

Przez dwa lata śledczy weryfikowali tysiące nazwisk i prowadzili skomplikowane analizy DNA, by rozwiązać zagadkę śmierci 13-letniej Izy Strzałkowskiej z Gdyni. Kluczem do sukcesu okazała się metoda genealogii genetycznej, badająca pokrewieństwo, zamiast szukać samego sprawcy. Tą ścieżką wytypowano trzech mężczyzn. Jeden z nich, Michał S., przyznał się do zbrodni.

  • Metoda genealogii genetycznej pozwoliła śledczym namierzyć sprawcę zbrodni.
  • Eksperci stworzyli potężne drzewo rodzinne, w którym znalazło się blisko 10 tysięcy osób z sześciu pokoleń.
  • Z szerokiego grona krewnych wyselekcjonowano trzech mężczyzn, a jeden z nich, Michał S., przyznał się do zabojstwa Izy Strzałkowskiej.
Pogrzeb 13-letniej Nadii, brutalnie zamorodowanej przez 19-letniego znajomego

Zabójstwo Izy Strzałkowskiej. Eksperci nie szukali sprawcy - zaczęli od jego kuzynów

Genealogia genetyczna to metoda łącząca analizę DNA z badaniami genealogicznymi. Eksperci porównują materiał genetyczny zabezpieczony na miejscu przestępstwa z profilami znajdującymi się w bazach genealogicznych. Gdy nie ma bezpośredniego dopasowania, zaczynają szukać osób spokrewnionych ze sprawcą. Dopiero później odtwarzają kolejne gałęzie rodzin, aby dojść do osoby, która mogła pozostawić ślady DNA.

Jak wyjaśniła Marta Sobota w rozmowie z Radiem ESKA, właśnie tak wyglądała praca przy sprawie Izy Strzałkowskiej.

- Nie szukamy sprawcy, tylko szukamy jego dalekich kuzynów. I tak było też w tym przypadku. Analizowane było pokrewieństwo na poziomie pięciu–sześciu pokoleń wstecz. To byli wspólni przodkowie z przełomu XVII i XVIII wieku - powiedziała ekspertka.

Cofnęli się o ponad 200 lat

Odnalezienie wspólnych przodków było dopiero początkiem. Następnie genealodzy musieli odtworzyć losy wszystkich ich potomków.

- Należało zejść w dół, czyli znaleźć wszystkich potomków - tłumaczyła Marta Sobota. Prace trwały około dwóch lat. W tym czasie powstało ogromne drzewo genealogiczne obejmujące około 10 tysięcy osób.

Z 10 tysięcy osób zostało trzech mężczyzn

Kiedy drzewo genealogiczne było gotowe, eksperci mogli zawęzić krąg osób odpowiadających profilowi genetycznemu pozostawionemu przez sprawcę.

- Ostatecznie dzięki tej metodzie z 10 tysięcy osób udało się wyselekcjonować trzech mężczyzn, którzy odpowiadali kryteriom genealogicznym i rodzinnym. W tym miejscu potrzebne było już wsparcie śledczych, ponieważ tu kończy się rola genealogii genetycznej. My nie mówimy: „to jest sprawca”. Mówimy: „to jest bardzo silny trop” - wyjaśniła.

Dalsze działania należały już do policjantów i prokuratorów, którzy sprawdzali każdy z wytypowanych tropów.

Michał S. zatrzymany. Podejrzany przyznał się do zabójstwa

Jednym z trzech wytypowanych mężczyzn był Michał S. Po zatrzymaniu usłyszał zarzut zabójstwa 13-letniej Izy Strzałkowskiej.

Mężczyzna przyznał się do popełnienia zbrodni, jednak odmówił składania dalszych wyjaśnień. Teraz zostanie poddany obserwacji psychiatrycznej, psychologicznej i seksuologicznej. Jej wyniki mają pomóc śledczym w dalszym prowadzeniu postępowania.

Genealogia genetyczna nie zastępuje pracy policjantów i prokuratorów, ale może wskazać kierunek śledztwa tam, gdzie przez lata brakowało jakiegokolwiek punktu zaczepienia. W sprawie zabójstwa Izy Strzałkowskiej to właśnie ta metoda okazała się kluczowa dla przełomu.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki